Schronisko w Korabiewicach należy do największych w Polsce. Prowadzi je Magda Szwarc, która przygarnęła nie tylko bezpańskie psy i koty, ale też dzikie zwierzęta. Teraz są tam np. dwa niedźwiedzie i wilczyca. Nikt nie wie, ile dokładnie jest tam czworonogów. Według wstępnych szacunków ok. 500.
Na początku roku media, w tym i „Życie Warszawy", opisały tragiczne warunki panujące w placówce. Azyl był przepełniony, zwierzęta zaniedbane.
– Już w kwietniu został skreślony z listy schronisk – informuje Paweł Meyer, zastępca Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii.
Prokuratura w Żyrardowie wszczęła postępowanie w sprawie zaniedbań. We wrześniu postawiła właścicielce zarzuty niezapewnienia właściwej opieki zwierzętom. Teraz Magda Szwarc dostała postanowienie prokuratury o zakazie opieki nad zwierzętami.
– Czworonogi powinny mieć innych opiekunów – mówi Bogusław Piątek, szef żyrardowskiej prokuratury.
– 4 listopada powiatowy lekarz weterynarii wnioskował o odebranie z tego miejsca zwierząt – dodaje Paweł Meyer.
Kto powinien więc zająć się podopiecznymi z Korabiewic? Wczoraj w tej sprawie odbyło się spotkanie u wojewody mazowieckiego. – Ustaliliśmy, że zwierzęta nie będą zabierane z Korabiewic, ale dostaną nowych opiekunów z fundacji Viva! oraz Pogotowia dla Zwierząt w Trzciance – mówi prokurator Piątek.
– Decyzja o przejęciu schroniska zapadnie w ciągu kilku dni. Dopiero wtedy będziemy wiedzieli, ile jest tam zwierząt, bo zostaną one zachipowane
– informuje Wioleta Malowaniec z urzędu gminy w Puszczy Mariańskiej.
Urzędnicy nie ukrywają, że moment przejęcia tego obiektu może spotkać się z oporem ze strony właścicielki. Tymczasem prokurator Bogusław Piątek deklaruje, że osobiście będzie mediował w tej sprawie.
Wczoraj z właścicielką placówki Magdą Szwarc nie udało nam się skontaktować, nikt nie odbierał telefonu.
