Tekst z archiwum tygodnika Uważam Rze
W obliczu japońskiej tragedii sesja mody w ubiegłorocznym numerze japońskiego „Vogue’a” dla mężczyzn wyglądała co najmniej szyderczo. Fotografowi Mariano Vivanco pozował Rick Genest, wytatuowany model, wystylizowany na kościotrupa. Czaszka z ciemnymi oczodołami, otworem gębowym i zapadniętymi bokami, korpus z zarysowanymi żebrami przypominają eksponat z wystawy preparowanych ciał doktora Gunthera von Hagensa. Ale na zdjęciach model, zwany Zombie Boyem, prezentuje nie ciało, lecz wybrane egzemplarze z kolekcji Muglera. Bo przecież w tej odrażającej sesji zdjęciowej ma chodzić o ubrania. Przynajmniej powinno.