Wiceminister kultury i sztuki w latach 1991-92 mówiła, że w sobotnią „Noc muzeów” frekwencja w zarządzanym przez nią muzeum dopisała. - Wolałabym żeby więcej osób przychodziło w dzień, a trochę mniej w nocy – mówiła dr Morawińska.
Jej zdaniem tak wielkie zainteresowanie obywateli odwiedzaniem muzeów nocą wynika z chęci spędzania czasu wspólnie ze znajomymi. - Moda na pewno, ale myślę, że ludzie lubią być razem, mieć wspólne przeżycia. Nie sądzę, że dlatego, że wtedy jest to za darmo.
Muzeum Narodowe emitowało w nocy film o polskich dziełach, które poginęły podczas wojny. - Odbył się pokaz filmu „Muzeum utracone”. Świetnie zrobiony film, bardzo atrakcyjny. Padający deszcz podczas filmu wyglądał jakby z nieba leciały kryształki Svarowskiego.
Dr Morawińska ubolewała, że muzea nie są dostosowane dla dzieci: gabloty znajdują się zbyt wysoko, trzeba być cicho, nie wolno biegać i dotykać eksponatów. - To był paradoks, bo dużą częścią naszej publiczności były właśnie dzieci.
Gość zastępcy redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” Michała Szułdrzyńskiego mówiła również o wystawie, której autorami było 70 dzieci. Według dyrektor Muzeum Narodowego wystawa trafiła w gusta nie tylko dzieci, ale też dorosłych.
Dyrektor muzeum odniosła się do planowanych przenosin Muzeum Wojska Polskiego, które aktualnie zajmuje część powierzchni Muzeum Narodowego. - Perspektywa wykracza poza mój horyzont – mówiła Morawińska, pytana kiedy to faktycznie nastąpi.
Historyk sztuki mówiła, że muzea muszą wychodzić naprzeciw oczekiwaniom zwiedzających. - Zwiększyło się tempo życia, ludzie myślą, że skoro raz byli w muzeum to już wszystko widzieli – powiedziała Morawińska. - Wystawy czasowe są dużo bardziej przyciągające niż ekspozycja stała.
Dyrektor Muzeum Narodowego cieszyła się, że ja jej rządów (od 2010 r.) muzeum cieszy się większym powodzeniem. - W Muzeum Narodowym w ciągu ostatnich lat frekwencja się potroiła.