Błaszczak odniósł się do opisanej przez Onet notatki ze spotkania polskich dyplomatów z przedstawicielami USA, w tym z bliskim współpracownikiem amerykańskiego sekretarza stanu, Rexa Tillersona. Z notatki wynikało, że USA podjęły decyzję o blokadzie spotkań na najwyższym szczeblu między przedstawicielami władz Polski i USA do czasu wprowadzenia zmian w ustawie o IPN.
Departament Stanu odnosząc się do tych informacji zapewnił, że nieprawdziwe są stwierdzenia jakoby USA zawiesiły stosunki z Polską, ale jednocześnie przypomniał o zaniepokojeniu USA kształtem znowelizowanej ustawy o IPN wprowadzającej karę do trzech lat więzienia dla osób, które - wbrew faktom - przypisują narodowi polskiemu odpowiedzialność za zbrodnie popełnione w czasie II wojny światowej. Kształt nowego prawa wywołał protesty Izraela, który uznał, iż dzięki nowym przepisom możliwe będzie ukrywanie prawdy o zbrodniach popełnianych przez Polaków.
Mariusz Błaszczak przekonywał w programie "Gość Wiadomości", że informacje na temat pogorszenia relacji Polski i USA są podawane przez "zaangażowane politycznie media", które "postanowiły uczestniczyć w kampanii politycznej totalnej opozycji".
Szef MON zapewniał, że tydzień po podpisaniu ustawy o IPN przez prezydenta Andrzeja Dudę (prezydent jednocześnie skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego) spotkał się z szefem Pentagonu i "rozmowa była bardzo dobra". - Te relacje są bardzo dobre - mówił.
- Jest współpraca, jest realna współpraca, a zwróćmy uwagę na wizytę Donalda Trumpa w Warszawie (doszło do niej w lipcu 2017 roku - red.). Pan prezydent Trump rozpoczął swoje wizyty w Europie od Warszawy - podkreślał szef MON.
Błaszczak zarzucił jednocześnie opozycji krytykującej rząd za pogorszenie relacji z USA, że "nie docierają do niej fakty". - Oni mają własne interpretacje, żyją w zupełnie innej rzeczywistości, oderwanej od świata. Oni są po prostu zakodowani. W związku z tym do nich nic nie dociera - mówił.