Skradzione rzeczy policjanci znaleźli w jego domu. Złodziej usłyszał już zarzuty kradzieży i z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Teraz grozi mu do pięciu lat więzienia.
Karetka pogotowia przewoziła 34-letniego mężczyznę z Krosna Odrzańskiego do szpitala w Zielonej Górze. Po zostawieniu pacjenta na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym ratownicy odjechali.
Dopiero później odkryli kradzież z szuflady dwóch radiotelefonów oraz dwóch saszetek z lekami. Były w nich m.in. ampułki z morfiną i relanium, a także inne różnego rodzaju leki.
Pogotowie powiadomiło policję. Ratownicy podejrzewali, że okradł ich 34-letni mężczyzna. - Podejrzenia okazały się słuszne, bowiem w domu mężczyzny policjanci odnaleźli skradzione telefony oraz leki o łącznej wartości 5,3 tys. zł – mówi asp. szt. Justyna Kulka z Komendy Powiatowej Policji w Krośnie Odrzańskim
Policjanci jeszcze tego samego dnia zatrzymali złodzieja. Był pijany. Miał przeszło dwa promile alkoholu w organizmie.
Po wytrzeźwieniu usłyszał dwa zarzuty. – Poniesie odpowiedzialność zarówno za kradzież rzeczy jak i kradzież środków odurzających i innych substancji, o których mowa w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii – mówi policjantka.
Oba czyny zagrożone są karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Sprawa skierowana zostanie do sądu. Odzyskane radiotelefony oraz leki wrócą do załogi pogotowia ratunkowego. Policja nie informuje czy 34-latek przyznał się do winy i dlaczego okradł karetkę.