- Auto zostało kupione dwa dni przed wypadkiem. Jego właściciel nie miał gdzie go przechowywać, dlatego zostawił auto na posesji dziennikarza - powiedziała Katarzyna Dobrzańska, szefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów.
- Pan Zientarski miał zrobić zdjęcia auta, natomiast nie było mowy o żadnym testowaniu lub jeżdżeniu - dodała prokurator.
Czerwone ferrari 360 modena kupił finansista Paweł Szymański, prywatnie pasjonat sportów motorowych i znajomy Macieja Zientarskiego. Szymański nie zdążył nawet przerejestrować auta na siebie - w dniu wypadku miało ono poznańskie tablice rejestracyjne. Samochód nie miał też ubezpieczenia AC, a jedynie obowiązkowe OC.
Szymański i Zientarski planowali razem rozkręcić biznes z samochodowymi imprezami.
O sprawie napisał "Dziennik"
Maciej Zientarski nie wymaga już intensywnej opieki medycznej. Jak nieoficjalnie dowiedział się TVN24, dziennikarz motoryzacyjny zostanie przeniesiony z oddziału intensywnej terapii na oddział chirurgii.
Pacjent w dalszym ciągu jest nieprzytomny. Od wypadku przebywa w szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie.
Ktoś wystawił w serwisie aukcyjnym Allegro fragment rozbitego zderzaka ferrari. W opisie czytamy, że to część spalonego modelu modena 360 (rocznik 2004). Nie jest jednak powiedziane, czy to część auta, którym w Warszawie rozbił się Maciej Zientarski - pisze dziennik.pl.
Allegro nie na razie komentuje tych doniesień.