[b]Rz: Donald Tusk był niemal na każdej konwencji wyborczej PO w kraju. Z jakich środków opłacano wyjazdy premiera?[/b]
[b]Grzegorz Dolniak: [/b]Premier szczególnie był wyczulony, by absolutnie nie łączyć funkcji, którą pełni w rządzie, z funkcją przewodniczącego partii. W związku z tym tylko podczas niektórych weekendów mógł uczestniczyć w kampanii wyborczej. Przeznaczał na to swój prywatny czas, a wszystkie koszty związane z przyjazdem przewodniczącego partii były pokrywane z funduszu komitetu wyborczego Platformy.
[b]A udział ministrów w wyborczych spotkaniach w dni powszednie?[/b]
W odróżnieniu od pana prezydenta premierowi nigdy nie towarzyszyli kandydaci z list PO. Podobnie z ministrami. Starannie dbaliśmy o to, aby kandydatów nie było podczas takich oficjalnych spotkań.
[b]Ale Krzysztof Lisek otwierał wystawę „Kobiety w parlamencie” razem z pełnomocnik ds. równego traktowania.[/b]
Nic o tym nie wiem. Premierowi Donaldowi Tuskowi w Dniu Dziecka, gdy był na Lubelszczyźnie, nie towarzyszył nasz kandydat z tamtejszej listy, mimo że był w pobliżu.
Chcieliśmy starannie oddzielić obecność Donalda Tuska jako premiera od obecności jako szefa partii. Niestety, tego samego nie można powiedzieć o panu prezydencie. Gdy w poniedziałek gościł na Pomorzu Zachodnim, towarzyszył mu Joachim Brudziński, wysoki rangą funkcjonariusz PiS, oraz lider listy PiS z tego regionu Marek Gróbarczyk. To dowód, że prezydent w czasie wojaży po kraju realizuje politykę PiS.