Reklama

O wyniku zdecydują ci, którzy zostaną w domach

Żadna z małych partii nie ma szans na mandat. Nawet mocno reklamowana w telewizji publicznej Libertas

Aktualizacja: 05.06.2009 10:18 Publikacja: 05.06.2009 04:45

Najmniej Polaków wybierało posłów do PE. Więcej decydowało np. o składzie rad gmin. ?

Najmniej Polaków wybierało posłów do PE. Więcej decydowało np. o składzie rad gmin. ?

Foto: Rzeczpospolita

W najnowszym sondażu GfK Polonia Libertas uzyskała tylko 1 proc. poparcia. Podobnie jak Centrolewica, Prawica PR i UPR. Samoobrona może liczyć na 2 proc. głosów.

Politolog Radosław Markowski nie wierzy w aż tak słabe notowania małych partii. – Co prawda mogą się nie dostać do PE, lecz ich wynik powinien być lepszy, bo część osób może się wstydzić przyznać, że chce głosować na Samoobronę czy Libertas – uważa. Zaznacza przy tym, że przewidywana niska frekwencja (20 proc.) sprawia, iż niczego nie możemy być pewni. – Wszystko zależy od tego, czyich zwolenników zostanie w domach więcej – komentuje politolog. Jego zdaniem niska frekwencja może sprzyjać właśnie małym partiom.

Europoseł Libertas Dariusz Grabowski: – Jestem przekonany, że nasz wynik będzie lepszy.

Z tą opinią nie zgadza się Jarosław Gowin z PO. – Libertas to efemeryda polityczna. Elektorat eurosceptyczny zagospodarował już PiS, jedyną nadzieją dla Libertas było pozyskanie poparcia Radia Maryja, co się nie udało – podkreśla. Cieszy go wynik PO (51 proc.) – To spektakularny sukces – mówi. Prognoza dla PiS (24 proc.) wydaje mu się zaniżona. Jego zdaniem ta partia osiągnie wynik w granicach 30 proc.

O tym, że tak się stanie, jest przekonany poseł Arkadiusz Mularczyk z PiS: – Nie ufam sondażom, wyniki takich plebiscytów zmieniają się z dnia na dzień.

Reklama
Reklama

Wojciech Olejniczak, kandydat SLD: – Za dużo dla PO i dla PiS, za mało dla nas (15 proc. –red.). Mam nadzieję, że frekwencja będzie wyższa.

Do urn zamierza pójść mniej więcej tylu Polaków, ilu zagłosowało w pierwszych eurowyborach w Polsce. Teraz mimo pięciu lat w UE i licznych wynikających z tego korzyści frekwencja nie będzie wyższa. Zdaniem socjologa Jacka Kucharczyka to problem nie tylko nasz, lecz całej Europy Środkowo-Wschodniej.

Z sondażu wynika, że chęć głosowania rośnie z wiekiem. Do urn wybiera się co dziesiąta osoba w wieku 18 – 29 lat i niemal co trzecia po sześćdziesiątce. Im wyższe wykształcenie, tym większa skłonność do głosowania. Zadziwiające jednak, że najwyższą frekwencję – 23 proc. – deklarują osoby nigdzie niepracujące.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama