Reklama

Zatajenie notatki opóźniło śledztwo w sprawie zabójstwa Papały

Jeśli ktoś anonimowo dzwoni na policję i podaje nazwiska, nie można tego lekceważyć – uważa Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości

Aktualizacja: 22.08.2009 02:50 Publikacja: 21.08.2009 21:30

Pogrzeb generała Marka Papały

Pogrzeb generała Marka Papały

Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

"Rz" ujawniła w piątek, że przed warszawskimi śledczymi, od lat pracującymi nad rozwiązaniem zagadki zabójstwa szefa policji gen. Marka Papały, ktoś zatajał ważne informacje.

– Czy było to przypadkowe, czy celowe będzie wiadomo dopiero po wykonaniu wszystkich czynności i ocenie zgromadzonego materiału dowodowego – mówi "Rz" Bogumiła Tarkowska, wiceszefowa Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi.

Od lipca 2008 r. jest tam prowadzone śledztwo dotyczące utrudniania postępowania w sprawie zabójstwa gen. Papały. Jak ustaliła "Rz", badane są w nim dwa wątki.

– Jeden dotyczy nieprzekazania policyjnej notatki, drugi zatajania przed prokuratorami informacji, które się częściowo w tej notatce pojawiają – potwierdza Tarkowska.

Chodzi o notatkę z rozmowy z anonimowym informatorem, który 15 lipca 1998 r., trzy tygodnie po zabójstwie Papały, wskazał Rafała K. i Marcina P. jako osoby w nie zamieszane. Notatka była ważna, bo według rozmówców "Rz" potwierdzała, że informacja, która dotarła do śledczych, jest prawdziwa. Ale do lata 2004 r. prowadzący sprawę zabójstwa nie wiedzieli o jej istnieniu. Gdyby znali podane w niej informacje, od razu zaczęliby je sprawdzać.

Reklama
Reklama

– Notatka powinna natychmiast się znaleźć w aktach sprawy – mówi "Rz" Zbigniew Ćwiąkalski, który jako minister sprawiedliwości w 2008 r. zlecił analizę sprawy zabójstwa Papały. Po niej zdecydowano o wszczęciu łódzkiego śledztwa.

– Doszliśmy do wniosku, że należy sprawdzić, czy ktoś świadomie lub też nieświadomie próbował ukrywać pewne fakty – wyjaśnia były minister. I ocenia: – Zatajenie notatki mogło opóźnić wykrycie sprawcy zabójstwa. Nie jest normalne, żeby śledztwo w tak prestiżowej sprawie toczyło się przez dziesięć lat bez jakiegoś przełomu.

Co ukrywano przed prokuratorami? Z ustaleń "Rz" wynika, że chodziło m.in. o informacje od Marcina P., znajomego Rafała K. – prawej ręki wiedeńskiego mafiosa Jeremiasza B., ps. Baranina. Zdaniem śledczych to "Baranina", obok polonijnego biznesmena Edwarda Mazura, miał zlecić zabójstwo.

Rafał K. na polecenie gangstera z Wiednia miał śledzić Papałę na krótko przed zabójstwem, a po nim kazał Marcinowi P. wyrzucić do Wisły pakunek z "rzeczami Papały". P. miał też opowiedzieć o spotkaniu polonijnego biznesmena z Rafałem K. w jednym z warszawskim hoteli.

Co jeszcze wyjawił, kto i jakie informacje ukrył, opóźniając śledztwo – ma wyjaśnić łódzka prokuratura.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Kraj
Czy cmentarz w Otwocku kryje masowy grób żołnierzy AK? Sensacyjny post prezydenta miasta
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama