Brama więzienia w Lubaniu zatrzasnęła się za Jerzym G. kilka dni temu. Przedsiębiorca odsiaduje półtoraroczny wyrok z art. 218 § 1 kodeksu karnego. To uporczywe uchylanie się od wypłaty wynagrodzenia – w sumie 5,6 tys. zł – jednej z zatrudnionych przez niego kobiet.
Ale G. jest winien po kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych kilkudziesięciu swoim pracownikom. W innych sprawach zapadły już w poprzednich latach wyroki, lecz biznesmena skazywano na grzywny oraz więzienie w zawieszeniu. W marcu Sąd Rejonowy w Zgorzelcu orzekł wreszcie karę bez zawieszenia.– Nikt pochopnie nie skazuje ludzi na więzienie – tłumaczy surowość ostatniego wyroku wiceprezes sądu Agnieszka Wiercińska-Bałaga. – Jerzy G. ma na koncie osiem wyroków skazujących za przestępstwa skarbowe, czyli uchylanie się od podatku od wynagrodzeń i niepłacenie składek ZUS, oraz kilka wyroków za uporczywe uchylanie się od wypłacania pensji.
Jerzy G. w latach 90. założył Djaleminex, spółkę zajmującą się szyciem bielizny, T-shirtów itp. Gdy firma plajtowała cztery lata temu, G. zdążył przenieść część majątku i załogę do nowej spółki J. Almado.
55-letnia Jadwiga Maniora to jedna z byłych pracownic G. Przez trzy lata była sprzątaczką z pensją ok. 650 zł. Nigdy nie dostała więcej niż 200 zł. W ciemnoczerwonym skoroszycie zgromadziła dokumenty dotyczące pracy w J. Almado. Od dwóch lat to wyłącznie korespondencja sądowa: zawiadomienia do prokuratury, wyroki z sądu pracy, sądu grodzkiego i sądu karnego.
Z dokumentów wynika, że prezesowi nakazano wypłacić jej w sumie 7 tys. zł plus odsetki, zapłacić grzywnę. Pani Jadwiga ma też pismo od komornika, który ubolewa, że windykacja jest niemożliwa, bo prezes nie ma żadnego majątku.