Poza tym dotyczącym Mariusza Kamińskiego i Jacka Cichockiego posłowie z komisji nie złożyli dotąd żadnych wniosków o ponowne wzywanie świadków lub przeprowadzanie konfrontacji.
– Przesłuchanie ministrów Kamińskiego i Cichockiego też nie jest efektem ich ponownego wezwania, lecz faktu, że podczas zeznań przed komisją odmówili odpowiedzi na pewne pytania posłów na otwartym posiedzeniu, zasłaniając się tajemnicą – zwraca uwagę przewodniczący komisji hazardowej Mirosław Sekuła (PO).
Wyjaśnia, że w tej sytuacji konieczne jest dopytanie ich na posiedzeniu tajnym.
Natomiast posłowie PiS złożyli wczoraj wniosek o przeprowadzenie konfrontacji premiera z byłym szefem CBA.
– Jest niezbędna dla usunięcia wszelkich wątpliwości – uważa Beata Kempa.
A Zbigniew Wassermann zaznacza, że konfrontacja powinna wyjaśnić m.in. rozbieżności w relacjach Kamińskiego i Tuska dotyczących ich spotkań w 2009 r.
Przeciwni wnioskowi PiS są śledczy z PO. – Co mamy konfrontować? Przecież hipotezę Kamińskiego o tym, że to premier był źródłem przecieku (o akcji CBA – red.), wszystkie zeznania i materiały zdemolowały. Byłoby to widowiskowe, ale nie ma sensu – uważa Sekuła.
Natomiast posłowie PSL i Lewicy nie wykluczają poparcia wniosku PiS.
Poza tym niektórzy członkowie komisji wskazują, że ponownie powinni zostać przesłuchani: były minister sportu Mirosław Drzewiecki oraz jego asystent Marcin Rosół, który jest posądzany o udział w przekazywaniu biznesmenom z branży hazardowej wiadomości o akcji CBA.
– W ich zeznaniach pojawia się zbyt wiele rozbieżności, by przejść nad nimi do porządku dziennego – tłumaczy Bartosz Arłukowicz z Lewicy.
To, że przed komisją powinni ponownie stanąć Drzewiecki oraz Rosół, oczywiste jest też dla posłów PiS. – Jeśli chodzi o inne osoby, to analizujemy dotychczasowe zeznania wszystkich świadków pod kątem rozbieżności – zaznacza Zbigniew Wassermann.
Trudno jednak powiedzieć, czy ewentualne wnioski posłów opozycji o ponowne przesłuchania Drzewieckiego i Rosoła zyskają aprobatę reszty komisji.
Posłowie Platformy nie są bowiem przekonani do przeprowadzania ponownych przesłuchań.
– Na razie nie widzę takiej potrzeby – przyznaje przewodniczący Sekuła.
Jarosław Urbaniak (PO) dodaje, że uzasadnieniem takich przesłuchań mogłoby być przeprowadzanie ich za zamkniętymi drzwiami. – Nie spodziewam się jednak usłyszeć czegoś poza tym, co już usłyszałem – mówi Urbaniak.
Wczoraj komisja przesłuchiwała prezesa Totalizatora Sportowego w latach 2001 – 2006 Mirosława Roguskiego. Zapewniał, że był przeciwny wprowadzeniu wideoloterii. Nie odczuł też lobbowania za wideoloteriami ze strony firmy GTech – biznesowego partnera TS.
Posłom nie udało się przesłuchać Jacka Kierata, szefa polskiego oddziału GTech, który wysłał zwolnienie lekarskie.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=k.manys@rp.pl]k.manys@rp.pl[/mail][/i]