Zamiar taki mają trzej posłowie PO zasiadający w komisji. Mogą liczyć na wsparcie Franciszka Stefaniuka, przedstawiciela PSL w komisji.
– Chciałbym przejść do fazy pracy nad końcowym sprawozdaniem – powtarza jej szef Mirosław Sekuła (PO).
Beata Kempa z PiS przestrzega, że jeśli raport przejdzie w wersji, którą zaproponował Sekuła, odda sprawę do prokuratury. Jej zdaniem tezy stawiane przez szefa komisji nie mają oparcia w dowodach i raport będzie poświadczał nieprawdę. – Pod czymś takim się nie podpiszę – zapowiada. Wczoraj Kempa złożyła dwa wnioski o konfrontacje, w tym między premierem Donaldem Tuskiem a byłym szefem CBA Mariuszem Kamińskim. – Różnice w ich zeznaniach są tak duże, że nie da się ich wyjaśnić bez konfrontacji – wyjaśnia.
Sławomir Neumann (PO) ocenia, że ta propozycja nie ma merytorycznego uzasadnienia. – To tylko próba reanimacji komisji na siłę – mówi.
Prawdopodobnie dziś zapadnie decyzja, czy do konfrontacji dojdzie. Z rozkładu głosów wynika jednak, że nie: Stefaniuk, którego głos jest w komisji decydujący, zapowiedział, że go nie poprze.
Wczoraj członkowie komisji spotkali się też z prokuratorami, którzy badają aferę. Opozycyjni posłowie wiązali z nim spore nadzieje. Zdaniem Kempy dało ono argumenty za przedłużeniem prac komisji przynajmniej tak długo, jak długo toczyć się będzie śledztwo. Prokuratura przedłużyła je do końca października.
Zdaniem Sekuły takie przedłużanie prac komisji nie wchodzi w grę, bo byłoby niezgodne z sejmową uchwałą o jej powołaniu, która wyznacza jej czas do końca września.