Wszystko zaczęło się od jednej wypowiedzi łódzkiego kuratora na antenie TV Trwam. Grzegorz Wierzchowski przekonywał w ubiegły czwartek, że „wirus LGBT” jest groźniejszy niż koronawirus. Jak stwierdził, dzieje się tak dlatego, że to wirus dehumanizacji społeczeństwa. To oburzyło opozycję. Politycy Lewicy i KO zaczęli się domagać jego odwołania. List w tej sprawie skierował m.in. poseł Lewicy Tomasz Trela, były wiceprezydent Łodzi. „Jak człowiek wygłaszający publicznie podobne brednie ma czuwać nad prawidłową realizacją programów nauczania?” – pytał w liście. W ostrym tonie wypowiadała się posłanka Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. „Łódź przeprasza za wirusa Kuratora Wierzchowskiego. Cały czas mamy nadzieję, że nie jest to zaraźliwe, a skutecznym lekiem powinna być natychmiastowa dymisja nosiciela” – napisała. W niedzielę pojawiła się informacja – którą potwierdziło Ministerstwo Edukacji Narodowej – że kurator nie pełni już swojej funkcji.

Sprawa szybko zaczęła mieć swój kontekst polityczny, i to wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy. Bo za zdymisjonowanym kuratorem ujęła się Solidarna Polska. W oficjalnym komunikacie, który ukazał się w niedzielę, Solidarna Polska wyraża swój niepokój związany z całą sprawą. „...dlatego zwrócimy się z prośbą o wyjaśnienie jej powodów. W pełni podzielamy opinię Pana Kuratora o zagrożeniach dla polskiej młodzieży, jakie niesie ze sobą agresywna i dyskryminująca ideologia LGBT” – czytamy w oświadczeniu.

Politycy SP i niektórzy politycy PiS jak były rzecznik rządu Rafał Bochenek przekonywali, że trzeba bronić wartości, a dymisja kuratora daje bardzo zły sygnał. Bochenek apelował o cofnięcie decyzji.

Wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński poinformował w niedzielę, że odwołanie kuratora nie miało żadnego związku z jego wypowiedziami medialnymi, a z odpowiednim wnioskiem wystąpił już 14 sierpnia. Jak jednak słyszymy, nie przekonuje to środowiska Solidarnej Polski, zdaniem której czas podjęcia i zakomunikowania tej decyzji jest kompromitujący politycznie. – W jednej z najważniejszych obecnie spraw politycznych powstało wrażenie, że PiS dostarcza Lewicy i Koalicji Obywatelskiej paliwa politycznego i prostego zwycięstwa – mówi nam jeden z najważniejszych polityków Solidarnej Polski.

Jak podkreślają nasi rozmówcy z SP, sprawa kuratora wpisuje się w podział w obozie Zjednoczonej Prawicy. Wskazują na słowa Zbigniewa Ziobry z ubiegłotygodniowego wywiadu dla „Rzeczpospolitej”, który podkreślał i podtrzymywał, że chce prowadzić starcie o „polskiego ducha”, a z kwestii światopoglądowych i tożsamościowych nie można rezygnować.

Wypowiedź Wierzchowskiego nie była jedyną, która zwróciła uwagę komentatorów i polityków. W trakcie tej samej audycji wypowiadała się też Barbara Nowak, kurator małopolska. Ostrzegała przed inwazją na terenie kultury, zwłaszcza gier i filmów. – Musimy rozpocząć walkę o odzyskanie całego obszaru kultury przez środowiska prawicowe, bo dzisiaj to lewicowy przekaz jest przekazem obowiązującym – powiedziała.

Obóz Zjednoczonej Prawicy stoi przed kluczowymi decyzjami w sprawie kursu na najbliższe miesiące i lata. Nakłada się na to wewnętrzna dyskusja o składzie i konfiguracji rządu premiera Mateusza Morawieckiego, który ma – jak to zapowiadają politycy PiS – przejść głęboką zmianę. Cały proces ma się zamknąć pod koniec września tego roku.