Dwa lata temu – jak informuje Krzysztof Kopania rzecznik łódzkiej prokuratury – do jednego ze szpitali położniczych w tym mieście trafiła kobieta w 29. tygodniu ciąży. Skarżyła się ona na dolegliwości bólowe brzucha.
Lekarka, która ją badała stwierdziła, że to objawy są wynikiem „błędu dietetycznego".
Następnego dnia rano bóle u kobiety jeszcze bardziej się nasiliły. Pogotowie przewiozło ją do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polski. Tam przeprowadzono sesarskie cięcie. Chłopiec, który przyszedł na świat był w skrajnie ciężkim stanie. Kilka godzin później zmarł.
Ojciec dziecka o sprawie powiadomił prokuraturę. Miał zastrzeżenia do jakości działań diagnostycznych podjętych przez lekarkę po przyjeździe ciężarnej do szpitala.
W czasię śledztwa prokuratura zgromadziła obszerny materiał dowodowy. Znalazły się w nim opinie Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. To także dzięki nim łódzcy prokuratorzy uznali, że lekarka dopuściła się
przestępstwa polegające na narażeniu życia i zdrowia matki i dziecka oraz nieumyślnego spowodowania śmierci chłopca.
Teraz łódzki sąd uznał ł lekarkę za winną jedynie nieumyślnego narażenia ciężarnej i jej dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia. Pani doktor została skazana na
roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania na trzy lata. Orzekł też grzywnę w wysokości 3 tys. zł oraz nawiązke w wysokości 30 tys. zł na rzecz pacjentki oraz wydal zakaz zakaz wykonania zawodu lekarza położnika przez oskarżoną na trzy lata. Sąd zgodził się na podaniu wyroku do publicznej wiadomości. Wyrok nie jest prawomocy.
Na razie nie wiadomo czy prokuratura się od niego odwoła. - Po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem podejmiemy decyzję w sprawie apelacji – mówi prok. Kopania.