Reklama

Paweł Majewski: Palikot wraca do korzeni

Szef Twojego Ruchu znów przydatny PO

Aktualizacja: 28.01.2015 06:46 Publikacja: 28.01.2015 00:00

Paweł Majewski: Palikot wraca do korzeni

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Kampania prezydencka ma pomóc odbić się partii Janusza Palikota. Nie widać w niej jednak mobilizacji. Współpracownicy polityka, który sukcesem wyborczym w 2011 r. zachwycił liberalno-lewicowe elity, mówią, że znów działa on jak wtedy, gdy od zera stworzył partię z 10-proc. poparciem. Przekonują, że tak odbuduje dawną potęgę. Ale pojawiają się też pytania, czy to nie działanie na pokaz i czy powrót do korzeni nie sięgnie dalej. W PO, czyli pierwszym obozie Palikota, widzi go już nie tylko prawicowa opozycja.

Telefon do jednego z ostatnich posłów wciąż wiernych liderowi Twojego Ruchu (z 43 u szczytu potęgi zostało ich 15). – Nic nie wiem o kampanii prezydenckiej Palikota – mówi.

– Przecież to ona ma sprawić, że znów zaczniecie się liczyć w sondażach i wrócicie do Sejmu – zauważamy.

– Proszę dzwonić do Barbary Nowackiej albo posłów Andrzeja Rozenka lub Michała Kabacińskiego – odpowiada.

Nowacka, wschodząca gwiazda lewicy, może porozmawiać z nami, ale później. Wraca z ferii i musi skupić się na drodze. Rozenek, który został przy Palikocie, bo miał mu to poradzić jego były przełożony, redaktor naczelny „Nie" Jerzy Urban, również nie jest w nastroju do rozmów o polityce. – Proszę dzwonić do Kabacińskiego. Jestem na feriach – tłumaczy.

Reklama
Reklama

Na progu kampanii? – Dzieci mają ferie. Co w tym złego, że z nimi wyjechałem?

– To nie pan jest kluczową osobą w tym sztabie? – dociekamy (Rozenek, były dziennikarz, do niedawna był dość sprawnym rzecznikiem ugrupowania).

– Nie. Jestem na szarym końcu – ucina.

Były poseł od Palikota: – Na dworze Tuska zawsze mówiono, że ma robić szum

Kabaciński, który zastąpił Rozenka, mówi, że pytaniami o kampanię jest już nieco znużony: – Ona zacznie się, jak będzie formalnie ogłoszona. Na razie jeździmy po kraju, rozmawiamy z ludźmi.

Oprócz Kabacińskiego i Nowackiej najmocniej mają się angażować działacze spoza wielkiej polityki: szara eminencja w otoczeniu Palikota Karol Jene i szef struktur partii Łukasz Piłasiewicz.

Reklama
Reklama

Struktury jednak raczej Palikotowi podnieść się nie pomogą. Tak uważają ludzie, którzy do niedawna z nim działali. – Gdy na jesieni zeszłego roku byłem wyrzucany z Twojego Ruchu, Janusz miał w Polsce ok. 150 wiernych ludzi. Teraz jest ich może kilkudziesięciu. Nie ma szans, by zebrali 100 tys. podpisów. Albo więc wynajmie ludzi i im zapłaci, albo nie przystąpi do wyborów – uważa Jan Hartman, etyk, do niedawna wysoko w partyjnej hierarchii.

Kabaciński radzi, by Hartmana nie słuchać, bo teraz jest tylko „obserwatorem hobbystą". – Jako poważna organizacja już w grudniu stworzyliśmy zespół, który będzie odpowiedzialny za zbieranie podpisów. To, że w samorządzie się nam nie udało w niektórych miejscach, to był wypadek przy pracy. Pod jedną listą będzie dużo łatwiej – uspokaja.

Ale w kampanii Palikota spokoju nie będzie. Co najmniej dwóch byłych posłów jego ugrupowania planuje książki, w których opiszą swoje zastrzeżenia do byłego lidera. Poseł Piotr Chmielowski (dziś SLD) zapowiada, że jego publikacja ukaże się jeszcze przed majowymi wyborami prezydenckimi. Z naszych informacji wynika, że obie mogłyby podsycić teorie o tym, że Palikot działa w porozumieniu ze swoją dawną partią, czyli PO.

– Na dworze Tuska zawsze mówiono, że ma dostarczać pieniądze i robić szum – przekonuje Chmielowski. I wskazuje na ostatnie wystąpienia publiczne byłego szefa, które budzą jego wątpliwości: – Czym się różni to, co robi teraz, od tego, co robił kilka lat temu? Niczym.

Tak było chociażby w dniu, kiedy premier Ewa Kopacz zaatakowała kandydata na prezydenta PiS Andrzeja Dudę za wypowiedź, w której nie wykluczył wysłania wojsk na Ukrainę, gdyby tak postanowiło NATO. Zanim do tego doszło, Palikot w starym stylu zaatakował PiS, urządzając konferencję pod jego siedzibą. Używał podobnych argumentów jak Kopacz, która mówiła potem, że  „PiS zawsze ciągnęło do wojny".

W mediach pojawiła się informacja, że ten ruch podpowiedział premier były spin doktor PiS Michał Kamiński (wypowiedź odwróciła uwagę od dymisji w otoczeniu Kopacz). Tyle że w czasach, gdy Palikot był gwiazdą PO, taka fatyga szefowej rządu byłaby niepotrzebna. To on rozgrzewał media happeningami, jak wtedy, gdy przed Pałacem Prezydenckim pił z małych buteleczek, atakując zakup alkoholu przez kancelarię Lecha Kaczyńskiego. W PO ruszał wtedy festiwal oburzenia, Palikota zawieszano, ale zawsze kończyło się miękkim lądowaniem.

Reklama
Reklama

Twierdzi, że uzgadniał te ataki z premierem. „Odwracanie uwagi dziennikarzy (...) to była wręcz obsesja Tuska i jego ekipy" – przyznał po wyjściu z PO Palikot. „Koledzy na początku podchodzili do tych moich wystąpień trochę ze strachem, ale potem, kiedy zorientowali się, że to (...) przynosi Platformie korzyści, ożywili się i padały raczej zachęty, abym dalej szedł w tym kierunku" – relacjonował w książce „Kulisy Platformy".

A może tym razem Palikot działa w pojedynkę? – Po co byłby teraz PO tak osłabiony, skompromitowany upadkiem swej partii, ale nadal niewygodny partner? – zastanawia się Jan Hartman. Wspieranie obozu władzy zarzucił jednak ostatnio Palikotowi Robert Kwiatkowski, odchodząc z Twojego Ruchu.

Także PiS utrzymuje, że scenariusz się powtarza. – Jestem przekonany, że Palikot startuje tylko po to, by atakować Andrzeja Dudę, jak robił to wcześniej śp. Lechowi Kaczyńskiemu. Nie będziemy się godzili na manipulacje i pytam publicznie prezydenta Komorowskiego, jaka jest rola Palikota w tych wyborach – mówił rzecznik tej partii Marcin Mastalerek.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Kontrola w Schronisku Na Paluchu. O nieprawidłowościach mówiono od dawna
Kraj
„Rzecz w tym”: Co naprawdę myślą Ukraińcy o Polakach, a co Polacy o Ukraińcach
Kraj
Polska 2050 na noże. Dlaczego Szymon Hołownia oddał władzę i co to oznacza dla koalicji
Kraj
Warszawa w błędnym kole odstrzałów. Apel o humanitarny przełom w sprawie dzików
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama