Kampania prezydencka ma pomóc odbić się partii Janusza Palikota. Nie widać w niej jednak mobilizacji. Współpracownicy polityka, który sukcesem wyborczym w 2011 r. zachwycił liberalno-lewicowe elity, mówią, że znów działa on jak wtedy, gdy od zera stworzył partię z 10-proc. poparciem. Przekonują, że tak odbuduje dawną potęgę. Ale pojawiają się też pytania, czy to nie działanie na pokaz i czy powrót do korzeni nie sięgnie dalej. W PO, czyli pierwszym obozie Palikota, widzi go już nie tylko prawicowa opozycja.
Telefon do jednego z ostatnich posłów wciąż wiernych liderowi Twojego Ruchu (z 43 u szczytu potęgi zostało ich 15). – Nic nie wiem o kampanii prezydenckiej Palikota – mówi.
– Przecież to ona ma sprawić, że znów zaczniecie się liczyć w sondażach i wrócicie do Sejmu – zauważamy.
– Proszę dzwonić do Barbary Nowackiej albo posłów Andrzeja Rozenka lub Michała Kabacińskiego – odpowiada.
Nowacka, wschodząca gwiazda lewicy, może porozmawiać z nami, ale później. Wraca z ferii i musi skupić się na drodze. Rozenek, który został przy Palikocie, bo miał mu to poradzić jego były przełożony, redaktor naczelny „Nie" Jerzy Urban, również nie jest w nastroju do rozmów o polityce. – Proszę dzwonić do Kabacińskiego. Jestem na feriach – tłumaczy.