Najwięcej ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców zginęło w ubiegłym roku w województwie podlaskim - 11 ofiar na 100 tys. mieszkańców. Podlasie przoduje także w ilości zabitych w odniesieniu do liczby wypadków drogowych - aż 18 ofiar śmiertelnych na 100 wypadków w 2014 r. - wynika z najnowszych danych ministerstwa infrastruktury. To niepokojące statystyki, tym bardziej, że to samo województwo może poszczycić się niską liczbą wypadków na drodze.

Wynikami jest zdziwiona nawet podlaska policja. - Nasza pozycja w statystykach spowodowana jest głównie drogami – zwłaszcza krajowymi i brakiem tam dróg dwujezdniowych z dwoma pasami w jednym kierunku - mówi "Rzeczpospolitej" podkom. Kamil Sorko z białostockiej policji. W województwie podlaskim skupia się i przecina wiele dróg krajowych, z czym związany jest bardzo duży ruch tranzytowy. - A to znaczy, że jeździ tymi drogami bardzo dużo samochodów ciężarowych. To natomiast powoduje, że są one bardzo często wyprzedzane, a to jest manewr bardzo niebezpieczny i często związany z większą prędkością. Te dwa elementy powodują, że pomimo małej liczby wypadków w województwie podlaskim, ich skutki są często tragiczne - dodaje podkom. Sorko. Tragicznie zaczęła się wielkanocna niedziela - na S8 pomiędzy Sztabinem a Augustowem zderzyły się dwa tiry i fiat punto - w ogniu zginęło trzech kierowców. Za Podlasiem, na drugim miejscu śmiertelnej statystyki jest kujawsko-pomorskie - 17 zabitych w przeliczeniu na liczbę wypadków, najmniej - pięć ofiar śmiertelnych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców - na Śląsku.

Dr Kazimierz Jamroz, ekspert z Katedry Inżynierii Drogowej Politechniki Gdańskiej podkreśla, że przyczyn jest kilka. - W dużych miastach są ograniczenia prędkości, w regionach takich jak Kujawsko-Pomorskie, Warmińsko-Mazurskie i Podlaskie sieć dróg jest mniej gęsta, drogi gorsze. Także wielu kierowców ze Wschodu jeździ bardziej brawurowo i po alkoholu. To także przekłada się na śmiertelność na drodze - wylicza dr Jamróz. Ekspert przypomina, że na początku lat 2000 w badaniach bezpieczeństwa na drodze Podlaskie wysforowało się w niechlubnych rankingach - jazdy bez pasów bezpieczeństwa. - Dzięki temu że mówiło się o tym dużo, uległo to zmianie - dodaje. Wiadomo też, że w mniej zamożnych regionach po drogach jeżdżą gorsze samochody, których badania techniczne pozostawiają wiele do życzenia. To również ma znaczenie w kontekście bezpieczeństwa jazdy.

W województwie łódzkim, mazowieckim, opolskim, świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim zginęło w 2014 r. 10 osób na 100 tys. mieszkańców. Najniższe statystyki w liczbie zabitych w przeliczeniu na liczbę wypadków odnotowuje Śląskie, Małopolskie i Łódzkie - po 6 zabitych na 100 wypadków.

W ponad 34 tys. wypadkach jakie zdarzyły się w 2014 r. zginęły 3202 osoby. Najwięcej w województwie mazowieckim - 518 osób, choć doszło tam do takiej samej liczby wypadków jak na Śląsku - ponad 4,3 tys. Na Śląsku zginęło jednak niespełna połowa tego co w Mazowieckiem - 249 osób w wypadkach na drodze. Te różnice akurat nie zaskakują ekspertów. - Przyczyną jest nie tylko inna kultura jazdy kierowców z Warszawy i Śląska, ale też fakt, że Mazowieckie ma drogi tranzytowe - podkreśla dr Kazimierz Jamroz.

Podlaska policja próbuje poprawiać bezpieczeństwo na drogach. - Od dłuższego czasu prowadzone są działania właśnie na drogach krajowych, a zwłaszcza na krajowej 8, gdzie kierowanych jest więcej patroli i prowadzone są wzmożone kontrole. Ponadto cały czas wnioskujemy o wprowadzanie w miejscach niebezpiecznych ograniczeń w zakresie najniebezpieczniejszego z manewrów – tzn. wyprzedzania. To skutkuje wprowadzaniem we wskazanych miejscach zakazów wyprzedzania – głównie przez samochody ciężarowe - dodaje rzecznik policji.

Nie sprawdziła się idea programu ostrzegania o zagrożeniach na drogach poprzez informację o „czarnych punktach" (tablice stawiane w miejscach gdzie dochodziło do szczególnie wielu wypadków drogowych). Ostrzeganie kierowców nie wpływało bowiem na spadek liczby ofiar śmiertelnych wypadków. Potwierdziły to badania przeprowadzone w 2011 r. wykonane przez firmę Data System Group w 50 miejscach oznaczonych jako „czarne punkty", na próbie 56 tysięcy kierowców - aż 72 proc. badanych kierowców nie reaguje na „czarne punkty", a co trzeci kierowca (33 proc.) zamiast zwalniać przyspiesza w tych miejscach, a dla blisko 40 proc. kierowców „czarny punkt" jest zupełnie obojętny. Zwalnia jedynie 27 proc. kierowców.

Zmorą polskich ulic są nie tylko drogi, ale często - jeżdżące po ulicach samochodowe "trupy". Dlatego Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju chce przykręcić wymogi badań technicznych pojazdów, ich rejestracji oraz warunków technicznych pojazdów które można dopuścić do poruszania się po polskich drogach.