Do oficera dyżurnego policji komendy w Siedlcach zgłosił się wczoraj po południu dostarczyciel pizzy. Twierdził, że realizował zamówienie.

– Ale nikt u nas absolutnie żadnej pizzy nie zamawiał – opowiada podinsp. Jerzy Długosz, rzecznik siedleckiej komendy.

Podczas rozmowy funkcjonariusze wyczuli zapach alkoholu od dostarczyciela pizzy. Mężczyznę zbadano alkomatem. Urządzenie wykazało ponad pół promila. Mężczyznę zatrzymano.

Jeszcze wczoraj usłyszał on zarzut kierowania samochodem pod wpływem alkoholu. Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy.

Po przesłuchaniach, które zajęły około dwóch godzin, dostarczyciela zwolniono. – Zabrał też pizzę, którą przywiózł do komendy – mówi podinsp. Długosz.

Policjanci przypuszczają, że dostarczyciel nie trafił na komendę przez przypadek. - Prawdopodobnie fikcyjne zamówienie złożył jeden z poprzednich klientów, którego odwiedził rozwoziciel i który też mógł wyczuć od niego alkohol – uważa funkcjonariusz.

I dodaje, że dzięki temu manewrowi mieszkaniec Siedlec chciał, aby nietrzeźwy kierowca bezpośrednio trafił na policję. – To był ciekawy pomysł i okazał się skuteczny – komentuje podinsp. Długosz.

Teraz dostarczycielowi pizzy grozi do dwóch lat więzienia. Sąd zdecyduje też, na jak długo straci on prawo jazdy.