Placówkę ewakuowano. Żadnej bomby nie znaleziono. Policja zatrzymała 21-latka, który dzwonił. Usłyszał on już zarzuty.

Telefon z informacją o fałszywej bombie w Gminnym Zespole Szkół w Czerwińsku nad Wisłą odebrano pod koniec marca. Wybuch – jak informował dzwoniący mężczyzna - miał nastąpić za 15-20 minut.

Dyrekcja szkoły podjęła decyzję o natychmiastowej ewakuacji. W sumie z budynku wyprowadzono ok. 400 osób. Zostały one przewiezione autokarami szkolnymi do Urzędu Gminy w Czerwińsku i innej szkoły.

- Dzieci, nawet te najmłodsze pomimo zimna i deszczowej pogody, nie mogły zabrać swoich rzeczy ani ubrań – opowiada sierż. szt. Kinga Drężek, z komendy w Płońsku.

Policjanci z psami tropiącymi sprawdzili wszystkie pomieszczenia i żadnego ładunku wybuchowego nie znaleźli. Informacja o bombie okazała się „głupim żartem".

Płońska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie fałszywego alarmu. Teraz po dwóch miesiącach policji udało się ustalić 22-letniego mężczyznę, który dzwonił do szkoły.

– Namierzyliśmy go mimo, że sprawca kilkakrotnie zmieniał zarówno telefony jak i karty SIM. A kartę, z której korzystał, żeby powiadomić o bombie zniszczył zaraz po rozmowie – opowiada Kinga Drężek.

Młody mężczyzna usłyszał już zarzut fałszywego zawiadomienia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób i wywołania niepotrzebnych czynności policji i straży pożarnej.

Przyznał się on do winy i chce dobrowolnie poddać karze. Zaproponował dla siebie rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, karę grzywny. Zgodził się też zwrócić koszty akcji.

- Sama ewakuacja szkoły to ok. 10-11 tys. zł, do tego jeszcze dojdą koszty działania policji i straży – wylicza policjantka.

Ewa Ambroziak, szefowa prokuratury w Płońsku mówi, że nie policzono jeszcze całych kosztów akcji, ale nie będą one niskie.

Dlaczego mężczyzna w tak głupi sposób sobie zażartował? – Był pod wpływem alkoholu. Jego brat wyszedł ze szkoły wcześniej i razem chcieli zrobić "jakiś numer szkole" – mówi pani prokurator.

Młody mężczyzna musi teraz w ciągu 10 miesięcy od uprawomocnienia się wyroku pokryć koszty akcji. Jeśli tego nie zrobi trafi do więzienia na rok.

W okresie próby musi też powstrzymywać się od alkoholu. Jeśli policjanci zatrzymają go pijanego, wówczas kara zostanie odwieszona.

- Takich fałszywych alarmów nie można tolerować. Mieliśmy już ewakuację basenu, aż strach pomyśleć co by było, gdyby trzeba było wyprowadzać pacjentów ze szpitala. Dlatego sprawcy takich czynów muszą ponosić surowe konsekwencje - mówi prok. Ambroziak.