Dlaczego tak trudno profesjonalnie promować Polskę? I czy polityczna wojna o reputację przeciwnika nie sprawia, że wszyscy tracimy z oczu reputację własnego kraju? Marzena Tabor-Olszewska rozmawia o tym w dzisiejszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” z Arturem Bartkiewiczem – szefem wydawców strony głównej rp.pl.

Reklama
Reklama

Raport, który miał budować markę Polski, a stał się problemem rządu

Punktem wyjścia do rozmowy jest głośna sprawa raportu „Polaków portret własny” oraz dymisja Barbary Mróz-Gorgoń. Bartkiewicz zwraca uwagę, że wpadka nie dotyczy wyłącznie jednego dokumentu. W kontekście Mróz-Gorgoń, która miała być najlepszą specjalistką od spraw budowania marki mówi, że: „Strach się bać, jak wyglądają ci gorsi specjaliści”. – Bo rzeczywiście mamy do czynienia z sytuacją, w której osoba, która miała zbudować markę Polska w ciągu w zasadzie kilkunastu dni zrujnowała swoją markę osobistą – dodaje.

Czytaj więcej

Burza po raporcie „Polaków Portret Własny”. Jest oświadczenie i rezygnacja z Campus Polska

Bartkiewicz wskazuje jednocześnie, że jest wiele elementów, z których można zbudować atrakcyjną opowieść o Polsce. To nie tylko gospodarczy rozwój, startupy czy nowe technologie, ale także turystyka, kreatywność Polaków i doświadczenie pokojowego przejścia od komunizmu do demokracji. – Można by tu budować narrację sukcesu, ale tu jest właśnie problem, bo spójnej narracji o Polsce na zewnątrz nie mamy – ocenia.

Zdaniem rozmówcy „Rzecz w tym” problem jest szerszy. Kolejne kryzysy wizerunkowe mogą wzmacniać przekonanie, że obecna władza nie potrafi profesjonalnie realizować swoich projektów. Raport, który stał się internetowym memem, może też utrwalać podział na „fajnopolaków” i ich politycznych przeciwników. Jak zauważa Bartkiewicz, w efekcie zamiast przyciągać wyborców niezaangażowanych, podobne historie mogą ich jeszcze bardziej zniechęcać do polityki.

Chopin to za mało. Czego naprawdę można użyć do promocji Polski?

W drugiej części rozmowy pojawia się pytanie, jak powinna wyglądać nowoczesna promocja Polski. Czy opowieść o historii, wielkich zwycięstwach i Fryderyku Chopinie wystarczy, by zainteresować młodych ludzi na świecie? Bartkiewicz przekonuje, że potrzebujemy przede wszystkim opowieści o współczesności. Polska ma bowiem coś, czego nie zawsze potrafimy odpowiednio wykorzystać: jest krajem nowoczesnym, którego infrastruktura jest nowoczesna i dobrze zachowana.

Czytaj więcej

Cezary Tomczyk o dymisji Barbary Mróz-Gorgoń: Wiele rzeczy nie złożyło się w całość

– I to są polskie atuty, i to należałoby pokazywać. No ale właśnie pomysł na spójną narrację o tej nowoczesności, zachęcanie: przyjedź do Polski, tu jest fajniej i nowocześniej, możesz tu nawet zacząć życie, bo stwarzamy wielkie możliwości. Takiej narracji nie ma – mówi Bartkiewicz.

Rozmowa dotyczy także politycznej polaryzacji i jej wpływu na budowanie wspólnego wizerunku kraju. Bartkiewicz zauważa, że w spolaryzowanym świecie przeciwnik polityczny coraz częściej staje się po prostu wrogiem, a wtedy trudno szukać z nim wspólnego mianownika. Różne wizje Polski – konserwatywno-ludowa i liberalno-wielkomiejska – mają również odmienne pomysły na to, co właściwie należy promować za granicą.

Kampania oparta na złych emocjach skutkuje niską frekwencją

Na koniec rozmówcy przyglądają się najnowszemu sondażowi partyjnemu i pytaniu o frekwencję. Według przytoczonych w programie danych aż 43 proc. badanych deklaruje, że raczej lub zdecydowanie nie poszłoby dzisiaj na wybory. Bartkiewicz przypomina, że wysoka frekwencja w 2023 r. była efektem zarówno mobilizacji przeciwko PiS, jak i pozytywnej opowieści o przyszłości. Dziś – jego zdaniem – główne partie znów przede wszystkim straszą sobą nawzajem.

Czytaj więcej

Influencerka z OnlyFans „ambasadorką" Powstania Warszawskiego. Stowarzyszenie odpowiada

– Jeżeli można by apelować o coś do polityków, to o to, żeby jednak pomyśleli, zwłaszcza tych dwóch głównych partii, żeby pomyśleli o tym, żeby w tę kampanię wyjść z jakimś przekazem pozytywnym – mówi Bartkiewicz. Ostrzega, że kampania oparta wyłącznie na negatywnych emocjach może prowadzić do niskiej frekwencji, pogłębiać polaryzację i wzmacniać partie skrajne.

Rozmowa kończy się analizą najnowszych sondaży i możliwych układów po wyborach. KO oddala się od poziomu 30 proc., PiS pozostaje poniżej 20 proc., rośnie Konfederacja, a po prawej stronie sceny politycznej pojawia się coraz większe rozdrobnienie. Czy możliwa byłaby koalicja PiS, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej i Rozwoju Plus? Bartkiewicz zwraca uwagę na różnice programowe i ogromne polityczne ego potencjalnych uczestników takiego układu. – To szybko może wysadzić w powietrze cały ten układ – podsumowuje możliwość funkcjonowania takiej koalicji.