Polityczny spór wokół ograniczenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce stał się punktem wyjścia do szerszej rozmowy o stanie debaty publicznej. Rozmówcy zwracają uwagę, że dziś niemal każde wydarzenie natychmiast zostaje wpisane w oś konfliktu między obozem liberalnym a konserwatywnym. Dziennikarze analizują reakcje obu stron sceny politycznej po decyzjach administracji Donalda Trumpa dotyczących amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Szułdrzyński zauważa, że zarówno obóz rządzący, jak i prezydencki próbują dziś zrzucać odpowiedzialność na przeciwników politycznych, zamiast rozmawiać o realnych błędach i zagrożeniach.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Donald Trump może pomóc w realizacji celu Władimira Putina

– Nie możemy budować naszego poczucia bezpieczeństwa na tym, czy ktoś kogoś lubi, czy nie lubi – mówi redaktor naczelny Rzeczpospolitej. Wskazuje również, że problemem nie jest sama różnica poglądów, lecz sytuacja, w której polityczny konflikt uniemożliwia prowadzenie rzeczowej debaty o bezpieczeństwie państwa i dodaje: – Jeżeli jest tak, że nie jesteśmy w stanie być stuprocentowo pewni pomocy amerykańskiej, to musimy być stuprocentowo pewni własnej siły odstraszania.

Bezpieczeństwo państwa kontra polityczna polaryzacja

W rozmowie pojawia się pytanie o to, czy Polacy rzeczywiście postrzegają bezpieczeństwo przez pryzmat partyjnych sporów. Zdaniem Michała Szułdrzyńskiego większość obywateli ufa raczej sile armii niż konkretnym politykom. – To nie jest tak, że obroni ich PiS czy Platforma, tylko obroni ich armia – podkreśla.

Czytaj więcej

Wojska USA w Polsce, czyli nasi politycy jako statyści

Jednocześnie gość podcastu zaznacza, że politycy coraz częściej próbują wykorzystywać kwestie bezpieczeństwa do mobilizowania własnych elektoratów. Konflikt wokół programu SAFE czy spory dotyczące relacji z USA pokazują, że nawet strategiczne sprawy państwowe stają się elementem kampanii politycznej. – Kwestia naszej obronności, czy naszego bezpieczeństwa stała się tematem politycznym i została poddana tej logice polaryzacyjnej – wskazuje Szułdrzyński.

W dalszej części rozmowy Marzena Tabor-Olszewska i Michał Szułdrzyński analizują także głośną sprawę interwencji policji w domu Tomasza Sakiewicza. To kolejny przykład sytuacji, która błyskawicznie została wykorzystana przez obie strony politycznego sporu.

– Sprawa, która stała się sprawą poważną z powodu tego, że jest polityczna, nagle właśnie stała się przedmiotem rechotu – Szułdrzyński zwraca uwagę, że podobne mechanizmy działały wcześniej również wobec polityków opozycji za rządów PiS. Jego zdaniem problemem jest brak konsekwencji i podporządkowanie każdej sytuacji emocjonalnej walce politycznej.

Czytaj więcej

Donald Tusk o żołnierzach USA: Próbujemy wpłynąć na decyzję Amerykanów

Czy Polska potrafi jeszcze się zjednoczyć?

Rozmówcy zastanawiają się też, czy istnieje jeszcze przestrzeń do odbudowy wspólnoty ponad politycznymi podziałami. Michał Szułdrzyński przywołuje przykład społecznej mobilizacji po wybuchu wojny w Ukrainie, gdy Polacy masowo pomagali uchodźcom.

– Wszyscy ruszyli, jak jeden mąż, na granicę – mówi redaktor naczelny Rzeczpospolitej. Według niego właśnie takie doświadczenia pokazują, że społeczeństwo potrafi funkcjonować poza logiką politycznej wojny. – To było właśnie to, co sprawiło, że potem Polacy stali się nagle dumnym narodem – wskazuje gość podcastu.