- Nie stwierdziliśmy by w większości z nich doszło do przestępstwa, lub brak było jego znamion. Jednak kilka wątków związanych m.in. z niegospodarnością w OSiR-ze oraz z naruszaniem praw pracowniczych wciąż są jeszcze badane – mówi „Rzeczpospolitej" Katarzyna Calów-Jaszewska, rzecznik stołecznej prokuratury.
Śledztwo wszczęto w ubiegłym roku po głośnym liście z nieprawidłowościami jakie ujawnił były już wiceburmistrz Bemowa Paweł Bujski.
Zarzuty dotyczyły m.in. wypożyczania sprzętu elektronicznego urzędnikom i ich rodzinom; korzystaniu ze służbowego auta przez osoby nieuprawnione; zawieraniu fikcyjnych umów o dzieło i zlecenie w Bemowskim Centrum Kultury oraz złego traktowanie pracowników.
Poza tym badano tworzenie fikcyjnych etatów w Centrum Promocji Zdrowia i Edukacji Ekologicznej oraz fikcyjnych umów o dzieło zawieranych pomiędzy Bemowskim Centrum Kultury a urzędnikami bemowskiego ratusza.
Pod lupą śledczych znalazł się także Bemowski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który miał odnotować stratę.
Prokuratura sprawdzała też czy w urzędzie tym fałszowano dokumenty czyli podrabiano listy obecności pracowników urzędu i podległych mu jednostek.
Śledztwo dotyczyło też "przyjmowania korzyści majątkowej przez bemowskich urzędników przy budowie przedszkola w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego".
Po ujawnieniu afery na Bemowie odwołano cały zarząd dzielnicy. Stanowisko stracił też Jarosław Dąbrowski, wiceprezydent miasta, który wcześniej przez kilka lat był burmistrzem na Bemowie. Odszedł on z Platformy Obywatelskiej i w ostatnich wyborach samorządowych wystawił własny komitet, który uzyskał najwięcej głosów w dzielnicy. Jednak prezydent Warszawy nie dała władzom dzielnicy pełnomocnictw kadrowych i finansowych.
Urzędnicy z Bemowa poinformowali dziś media, że śledztwo zostało umorzone. - Po blisko roku sprawdzania wszystkich wątków i przesłuchaniu kilkudziesięciu świadków nie stwierdzono żadnego przestępstwa – napisali w swoim oświadczeniu.
A Krzysztof Zygrzak, burmistrz Bemowa dodał, że od samego początku władze Bemowa mówił, że cała sprawa to jedynie polityczna intryga wymierzona w dzielnicę, która przez lata wyróżniała się na tle innych.
Jak informuje prok. Calów-Jaszewska, większość wątków w tzw. aferze bejowskiej została umorzona.
Wśród nich min. niegospodarność w Bemowskim Centrum Kultury, gdzie miano wypłacać wynagrodzenia za fikcyjne zlecenia. – Nic takiego nie stwierdziliśmy – mówi pani prokurator.
Śledczy nie dopatrzyli się też przestępstwa w wykorzystywaniu samochodu dzielnicy przez jej byłego burmistrza Jarosława Dąbrowskiego, w czasach gdy był wiceprezydentem Warszawy.
– Korzystał on z tego auta do celów służbowych. Przewoził nim nawet panią prezydent Warszawy - mówi prok. Calów-Jaszewska.
Prokuratorom nie udało się potwierdzić, by urzędnicy dzielnicy masowo wypożyczali elektroniczny sprzęt z urzędu dla siebie i członków rodzin.
– Nie potwierdziliśmy też by doszło do płatnej protekcji przy realizacji przedszkola w systemie publiczno-prywatnym – dodaje rzecznik prokuratury.
Nie potwierdziły się też nieprawidłowości w Centrum Promocji Zdrowia i Edukacji Ekologicznej, w dzielnicowym biurze finansów i oświaty. – Nie stwierdziliśmy by popełniono tam czyny zabronione – mówi prok. Calów-Jaszewska.
Decyzja o umorzeniu nie jest prawomocna. Może ją zaskarżyć zarówno stołeczny ratusz jak i urząd Bemowa oraz jednostki mu podległe.
Nie wiadomo czy do tego dojdzie. – Na razie czekamy na pisemne uzasadnienie decyzji prokuratury. Po zapoznaniu się z nią zdecydujemy co dalej – mówi Agnieszka Kłąb, rzecznik stołecznego ratusza.
Nadal prokuratorzy badają inne wątki związane z niegospodarnością w OSiR-rze, gdzie zawierano umowy cywilno-prawne z osobami trzecimi, oraz naruszanie praw pracowniczych.