– Covid był totalnie nieprzewidywalnym wirusem, pandemią, która z dnia na dzień zaczęła zabierać tysiące osób – zaczyna opowieść Klara Klinger, redaktorka naczelna portalu Rynek Zdrowia. I przypomina atmosferę strachu, presji, w której podejmowano decyzje zakupowe.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Wyrok ws. Polska-Pfizer. Zapłacimy 6 mld za szczepionki, które pójdą do utylizacji

Na czym polegała umowa Unii Europejskiej z firmą Pfizer na zakup szczepionek?

W takich warunkach Unia Europejska zdecydowała się na wspólne zakupy szczepionek, by zapewnić państwom członkowskim szybki dostęp do preparatów. – Musimy być pierwsi, jak to zrobić? No, zrobimy po prostu wspólne zakupy – relacjonuje Klinger. Efektem była umowa obejmująca setki milionów dawek, ale także bardzo twarde warunki narzucone przez producenta.

Kluczowym problemem okazał się brak możliwości łatwego wycofania się z kontraktu. – Nie było tam możliwości odstąpienia od umowy – podkreśla rozmówczyni, wskazując, że w tamtym momencie nikt nie był w stanie przewidzieć, jak długo potrwa pandemia i jakie będzie zapotrzebowanie na szczepionki.

Z czasem sytuacja zaczęła się zmieniać – liczba zakażeń spadała, a magazyny wypełniały się niewykorzystanymi dawkami. – Mamy w magazynach bardzo dużo szczepionek i mamy mieć kolejną dostawę – opisuje Klinger moment, w którym Polska stanęła przed decyzją o dalszym odbiorze preparatów.

Czytaj więcej

Polska nie składa broni w sporze z Pfizerem. Oto możliwe scenariusze

Jak Polska próbowała uniknąć odbioru zamówionych szczepionek?

Rząd zdecydował się na próbę renegocjacji i ostatecznie zerwanie umowy, argumentując to m.in. sytuacją wojenną i nadmiarem szczepionek. – Uznano, że bez sensu teraz wydawać pieniądze na coś, co będzie wywalone do śmietnika – wyjaśnia sens tej decyzji rozmówczyni. Jednak firma nie zgodziła się na takie rozwiązanie.

Sprawa trafiła do sądu i zakończyła się dla Polski niekorzystnie. – Sąd powiedział: macie zapłacić wszystko – relacjonuje Klinger, podkreślając, że wyrok był zaskoczeniem i w pełni uwzględnił interes firmy, pomijając argumenty dotyczące interesu publicznego.

Czytaj więcej

Polska przegrała w sądzie z Pfizerem. Ministerstwo, premier i opozycja reagują

Dodatkowym problemem jest to, że zgodnie z prawem belgijskim Polska może być zobowiązana do zapłaty jeszcze przed zakończeniem procesu odwoławczego. – Nawet jeżeli wyrok jest nieprawomocny, to według tamtejszego prawa musimy zapłacić od razu – zaznacza, wskazując skalę finansowego wyzwania dla państwa.

W podcaście pojawia się także wątek odpowiedzialności politycznej. – Nie jest tak, że łatwo wskazać winnego – mówi Klinger, podkreślając złożoność sytuacji. Jednocześnie zwraca uwagę na błędy systemowe, w tym niski poziom wyszczepienia społeczeństwa: – Ten odsetek był w Polsce jeden z mniejszych w Europie.

Rozmowa pokazuje, że sprawa kontraktu z Pfizerem to nie tylko spór prawny, ale też lekcja o zarządzaniu kryzysowym, polityce i relacji między biznesem a państwem. – Zawsze się wszystko da zrobić lepiej – podsumowuje Klinger, zostawiając słuchaczy z pytaniem, czy w warunkach pandemii można było uniknąć tak kosztownych decyzji.