„Gazeta Wyborcza" opisuje podsłuchową bombę — nagrane spotkanie Donalda Tuska z Janem Kulczykiem. Biznesmen miał prosić premiera o pomoc i ochronę ABW w prowadzeniu interesów na Ukrainie. Do spotkania nie doszło jednak w żadnej restauracji, gdzie mikrofony podtykali kelnerzy, ale w willi premiera przy ulicy Parkowej. I tam też ktoś ich nagrał — wynika z akt śledztwa afery podsłuchowej, o których dowiedziała się „Wyborcza". Byli funkcjonariusze tajnych służb mieli oferować (za odpowiednią opłatą) dostęp do tych nagrań. I do 700 godzin kolejnych. W notatce CBA funkcjonariusze ci są określani jako „grupa wiedeńska". „Nazwa bierze się stąd, że oferują kupno tych nagrań, a odsłuchy fragmentów odbywają się w Wiedniu. W notatce padają dwa nazwiska byłych oficerów ABW, którzy są w tej sprawie pośrednikami" — pisze „Wyborcza". „W korespondencji z prokuraturą ABW potwierdza, że takie nazwiska noszą jej byli oficerowie. Jeden z nich to kpt. Bogusław T. z delegatury we Wrocławiu, który pracując w Agencji, prowadził postępowanie w sprawie Marka Falenty, a potem znalazł u niego zatrudnienie".

W „Rzeczpospolitej" temat nie mniej gorący — tyle, że nie dla wielbicieli nagrań, ale dla zwykłych kierowców. Gazeta zastanawia się, jak to możliwe, że ceny ropy na światowych rynkach spadają na łeb, na szyję, a na stacjach benzynowych płacimy praktycznie tyle samo co wcześniej. „Prawie 30-procentowy spadek notowań ropy nie przekłada się na zniżki cen paliw" — pisze „Rz". „W tym czasie średnie cena benzyny Pb95 spadała tylko o 3 proc, a oleju napędowego o 7 proc. " Gdzie idą pieniądze? Na rekordowe wyniki finansowe wielkich firm. „Grupa PKN Orlen, największy producent paliw płynnych w regionie, zarobiła na czysto w pierwszym półroczu tego roku 2,85 mld zł. Z kolei Grupa Lotos zanotowała w tym czasie 0,38 mld zł. "

W „Wyborczej" echa afery mecenasa Dubienieckiego, który miał wyłudzać pieniądze z dopłat PFRON. Gazeta publikuje wywiad z niedowidzącą kobietą, jedną z osób, które miały oddawać część dotacji prawnikowi. „Nikt nie został wrobiony, układ był klarowny od początku. Teraz ci panowie z CBA chodzą po ludziach, pytają, czy byliśmy do czegoś zmuszani. Nie byliśmy. Mówili nam, że musimy oddawać część wypłaty, by firma mogła działać, opłacić ZUS, podatki. Wszystkim na tym zależało, wszyscy się na to dobrowolnie godzili" — mówi z rozbrajającą szczerością (i bezradnością) kobieta, którą miał wykorzystywać oszust.

W „Rzeczpospolitej" też rozmowa, ale innego kalibru. Odchodzący ambasador USA Stephen Mull, tak lubiany przez Polaków, nie pozostawia wątpliwości, że Amerykanie stałych baz — takich jak NATO ma w Europie Zachodniej — u nas nie założą. „Nie zgadzam się z oceną, że Polska jest członkiem NATO drugiej kategorii. Po prostu my nigdzie nie budujemy nowych baz" — twierdzi ambasador. „A baza Moron koło Sewilli? Kongres właśnie podjął decyzję o zwiększeniu liczby amerykańskich żołnierzy w Moron o 3 tysiące. " — dociskają dziennikarze. „Dziś regułą jest system rotacyjny. To tańsze i przede wszystkim bardziej skuteczne, bo umożliwia szybkie przerzucanie wojsk" — odpowiada Mull, który uważany jest za wielkiego przyjaciela Polski (zdjąłby z nas obowiązek wizowy — gdyby mógł).

„Dziennik Gazeta Prawna" prognozuje natomiast jesienne podwyżki — i to gwałtowne — cen żywności. Najbardziej w górę pójdą ziemniaki, buraki i jabłka — ich ceny wzrosną o od 5 do 10 proc. Ale z powodu suszy podrożeją właściwie wszystkie kategorie — od mleka i masła, po mięso wieprzowe i drób. „Kończy się półtoraroczny spadek cen żywności i napojów bezalkoholowych. Odwrócenie trendu to zasługa panującej w Polsce suszy. Z jej powodu niższe mogą być zbiory zbóż, owoców i warzyw" — wieszczy „DGP". „Zdaniem ekspertów podwyżki cen żywności w drugiej połowie roku będą hamowane przez sieci handlowe. W detalu konkurencja ciągle jest wysoka, w związku z czym jest presja do utrzymywania niskich cen. Trzeba mieć też na uwadze, że zachód Europy nie jest dotknięty suszą. Wiele towarów będzie można importować".