Raper tłumaczy, że rozszerzenie nazwiska nie ma nic wspólnego z wyborami. Zmianę planował od dawna, bo pod nazwiskiem Marzec mało kto go kojarzył, a wszyscy i tak nazywali go Liroyem. I tak było od czasów szkoły podstawowej.

Odpowiedni wniosek w Urzędzie Stanu Cywilnego raper złożył już trzy lata temu. Dopiero teraz zakończyło się jednak procedury związane z rozszerzeniem nazwiska.

Piotr Liroy-Marzec jest jedynką w rodzinnych Kielcach do Sejmu z listy Komitetu Wyborczego Wyborców "Kukiz'15". Raper tłumaczył, że chce wejść do polityki, aby skupić się na regionie świętokrzyskim. - W Kielcach jest dużo roboty - stwierdził. Dodał, że obecna sytuacja Polski to "patologia" a kraj potrzebuje zmiany, której "nie da się przeprowadzić w obecnym systemie".

Wyborczy pojedynek Liroy będzie musiał stoczyć m.in. z szefem MSZ Grzegorzem Schetyną, którego PO wystawiła w Kielcach jako lokomotywę swojej listy, a PiS w ostawił na 33-letnią Annę Krupkę, kiedyś jedną z „aniołków Kaczyńskiego".

Czy rozszerzenie nazwiska może pomóc raperowi w walce o poselski mandat? - Zmiana nazwiska u kandydata to raczej gest rozpaczy w trosce o rozpoznawalność. Kielecki raper wśród młodych wyborców jest osobą kompletnie nieznaną – uważa dr. hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dr Chwedoruk dodaje, że pseudonim Liroy może coś mówić starszym wyborcom, którzy jeszcze pamiętają sukcesy rapera w show-biznesie. - Na pewno siła oddziaływania polskiego rapera nie jest taka sama jak amerykańskich. Tam, gdy Jay-Z czy Justin Timberlake poparli Baracka Obamę, to zostało to zauważone, a kandydat Demokratów święcił triumfy. W Polsce historia się nie powtórzy, u nas co najwyżej możemy mówić o farsie – dodaje dr. hab. Chwedoruk.