Ekovolt to elektryczny autobus, wspólne dziecko Ursusa, Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Lublinie i Politechniki Lubelskiej. Autobus ma 12 m długości i może zabrać 70 pasażerów (26 miejsc siedzących). Na naładowanej baterii może przejechać ok. 100 km, choć już trwają prace nad wydłużeniem zasięgu do 200 km. Pierwszy wyprodukowany egzemplarz uzyskał homologacje i był przez kilka miesięcy testowany w Lublinie. Obecnie jego możliwości sprawdza samorząd Rzeszowa. W kolejce są inni.

Rynek koprodukcji i pomysłów

Jeśli Ekovolt spotka się z zainteresowaniem rynku, jego produkcją zajmie się zawiązana w ubiegłym roku spółka Ursus Bus z Lublina, której udziałowcami są Ursus i AMZ Kutno, producent autobusów i pojazdów specjalnych. Spółka swoją szansę biznesową widzi w zakupach takich autobusów, które planują w ramach „zielonej komunikacji" polskie miasta. Sam Lublin zamierza kupić 30 pojazdów elektrycznych, o ile znajdą się na to unijne pieniądze.

– Czy to będą autobusy Ursusa czy innego dostawcy, rozstrzygnie się w przetargu – zaznacza Justyna Góźdź z Zarządu Transportu Miejskiego w Lublinie.

Seryjna produkcja elektrycznych autobusów to na razie przyszłość. Coraz lepiej radzą sobie za to firmy współpracujące z przemysłem samochodowym. W Lublinie wytwarza się silniki i skrzynie biegów (ABM Greiffenberger), systemy paliwowe i systemy SCR (Plastic Omnium), elementy zawieszenia (Deawon Europe), felgi i obręcze kół (MW Lublin), tarcze i bębny hamulcowe (Zomech) czy elementy odlewnicze (Odlewnia Żeliwa Lublin).

Powstały także firmy innowacyjne, jak choćby GT85 Polska, która produkuje myjki samochodowe wykorzystujące proces kawitacji w technologii mycia i oczyszczania ultradźwiękowego. W Lubelskim Parku Naukowo-Technologicznym pod koniec ubiegłego roku swoją pracownią założyła zaś firma Paul Breshke Desing, która zajmuje się wzornictwem przemysłowym, w tym dla przemysłu motoryzacyjnego (m.in. dla Bugatti i Lamborghini).

– Lublin ma szansę stać się ośrodkiem nowych technologii. Miasto jest przecież największym ośrodkiem akademickim w tej części Polski, ma potencjał naukowo-badawczy oraz doświadczoną i wykwalifikowaną kadrę techniczną – mówi prof. Mirosław Wendeker z Politechniki Lubelskiej. Zapowiada, że wkrótce w Lublinie ma rozpocząć się choćby produkcja hydraulicznego układu odzyskiwania energii hamowania w pojazdach ciężarowych opracowana przez zespół pod jego kierunkiem.

Eksperci wskazują, że rozwój branży automotive w Lublinie to konsekwencja rozwoju zaplecza techniczno-infrastrukturalnego. Inwestorów przyciąga też istniejąca w Lublinie podstrefa specjalnej strefy ekonomicznej oraz możliwość uzyskania pomocy regionalnej na dość wysokim poziomie. A także koszty operacyjne oraz zatrudnienia niższe o 20–30 proc. w stosunku do Polski środkowej i zachodniej.

– Uruchomienie lotniska, drogi ekspresowej do Warszawy, za chwilę eksperesówki do Rzeszowa daje duży handicap dla rozwoju i lokowania w Lublinie nowych firm. Do tego trzeba doliczyć tradycje lotnicze i samochodowe Lublina sięgające jeszcze okresu międzywojennego. Miasto dobrze kojarzy się z tą branżą – mówi prof. Mirosław Wendeker.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Kadry czekają na inwestorów

Władze miasta, przy wsparciu środków unijnych, chcą przeznaczyć 80 mln zł na rewitalizację terenów po dawnej fabryce samochodów ciężarowych. Pieniądze mają być przeznaczone na modernizację infrastruktury podziemnej, przebudowę i budowę dróg oraz oświetlenia. To podniesie atrakcyjność tego miejsca i według samorządu wygeneruje kilka tysięcy miejsc pracy.

– To da firmom lepszą przestrzeń do rozwoju, sprawniejszy dojazd do swoich zakładów, gdyż teraz są problemy na przykład w manewrowaniu dużymi samochodami. Budowa ulic pozwoli udostępnić nowe powierzchnie inwestycyjne, bo tam wciąż jest jeszcze kilkadziesiąt hektarów do zagospodarowania. Całkiem sporo na nowe inwestycje – mówi Mariusz Sagan, dyrektor wydziału strategii i obsługi inwestorów Urzędu Miasta Lublina.

Miasto zaczęło też silnie promować szkolnictwo zawodowe. W ubiegłym roku przy prezydencie Lublina powstała rada do spraw szkolnictwa zawodowego, do której weszli także przedstawiciele zakładów pracy. Pierwsze efekty są widoczne. Liczba uczących się w szkołach zawodowych oraz technikach rośnie.

Dyrektorzy lubelskich szkół przyznają, że ożywienie branży automotive widać po zainteresowaniu pracodawców, którzy zaczęli zgłaszać zapotrzebowanie na mechatroników, automatyków, specjalistów obrabiarek skrawających oraz ślusarzy narzędziowych. Proponować straże i praktyki.

– Z jednej strony dostrzegamy zainteresowanie pracodawców naszymi absolwentami, z drugiej widzimy zainteresowanie ofertą naszego kształcenia choćby ze strony studentów Politechniki Lubelskiej, którzy poszerzają u nas swoje kwalifikacje zawodowe w zakresie obsługi obrabiarek CNC – mówi Jacek Misiuk, dyrektor Lubelskiego Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego, jednej z najlepszych szkół w Lublinie kształcącej kadry dla przemysłu.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora, r.horbaczewski@rp.pl