Z Ryszardem Czarneckim (PiS), wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego rozmawialiśmy o politycznych skutkach Brexitu dla Wielkiej Brytanii, Unii Europejskiej i Polski.

Zdaniem Czarneckiego wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest spowodowany czynnikami zewnętrznymi, jak arogancja liderów UE, biurokracją, a także różnymi przepisami, które wprowadzała UE. – Ludzie w Wielkiej Brytanii mieli dosyć Unii Europejskiej – powiedział gość red. Andrzeja Stankiewicza.

Według europosła premier Wielkiej Brytanii David Cameron „przelicytował”. – Widać, że referendum było błędem. - Wielka Brytania wyszła z UE, a w traktacie jest cały czas o niej mowa. Trzeba to zmienić, pytanie jaką treść tchniemy w ten nowy traktat – mówił Czarnecki.

Projekt przyśpieszenia integracji – w opinii gościa programu – to wyraz złych intencji sześciu ministrów, którzy po Brexicie spotkali się w Berlinie.

- Superpaństwo, które chcą stworzyć decydenci UE nie zjednoczy wspólnoty, tylko spowoduje powstanie Europy kilku prędkości – uważa Czarnecki.

Zdaniem przewodniczącego Parlamentu Europejskiego należy blokować pomysł powstania tzw. superpaństwa, jednocześnie rozmawiając z Niemcami o przyszłości UE.

- Komisarz brytyjski podał się do dymisji, ale nadal urzęduje. Ten proces wyjścia Londynu to ok. dwóch lat – mówił Czarnecki, pytany o to z kim Polska powinna wejść w koalicję po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.

Czarnecki zapewnił, że nie wchodzi w grę możliwość połączenia sił z nacjonalistycznym Frontem Narodowym, którego liderką jest Marie Le Pen. - Nie wyobrażam sobie sojuszu z partią prorosyjską - wyjaśnił. Jednocześnie wyraził obawę o współpracy, w ramach UE, z partią CDU kanclerz Niemiec Angelą Merkel. - PO dowiadywała się o pomysłach tej frakcji post factum – mówił Czarnecki.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Czarnecki mówił także, że Polska nie będzie chciała wejść w strefę euro. - Jesteśmy przeciwnikami, jak 90 proc. społeczeństwa, wchodzenia w strefę euro, ale chcemy być w Unii Europejskiej - wyjaśnił.

Zdaniem gościa programu przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk powinien ponieść konsekwencje, w związku z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE. - Jeżeli Donald Tusk pchał się do zdjęć z Davidem Cameronem, a ten przegrał, to powinien ponieść jakieś konsekwencje jako przewodniczący RE – uważa Czarnecki.

O szczycie NATO z udziałem premiera Wielkiej Brytanii Czarnecki powiedział: - Myślę, że Cameron na szczycie NATO będzie chciał pokazać, że to nie jest polityczny koniec Wielkiej Brytanii. To absolutnie nie przeszkadza Cameronowi wejść mocno w ten projekt z rozmieszczeniem baz NATO.

Z Piotrem Dudą, przewodniczącym „Solidarności" porozmawialiśmy o tym, jak wspierająca PiS przed wyborami „Solidarność" ocenia społeczne programy rządu, a także o obniżeniu wieku emerytalnego i zakazie handlu w niedzielę.

- Przed wyborami "Solidarność' popierała i podpisała porozumienie programowe z Andrzejem Dudą, popierała też niektórych kandydatów PiS do parlamentu, ale nie podpisała z Prawem i Sprawiedliwością żadnego porozumienia. Związek nie miał innego wyjścia, przecież nie mógł popierać liberałów z Platformy, którzy przez 8 lat dali nam się porządnie we znaki. Dziś rząd PiS oceniam na 4, może z małym plusem, bo sytuacja jest w miarę klarowna i projekty ustaw, które są w Sejmie idą w uzgodnionym kierunku - mówił szef związku.

Podkreślił, że "Solidarność" popierała i popiera prorodzinne działania PiS, ale uważa, że program 500 Plus powinien objąć również pierwsze dziecko w rodzinie. Zdaniem Dudy, w programie tym powinna zostać ustalona nie minimalna, ale maksymalna granica dochodów, w której program powinien obowiązywać i powinien on objąć również rodziców samotnie wychowujących dzieci.

- Prawie 30 procent młodych par nie decyduje się na dziecko z obawy, że nie będzie ich na nie stać. Mam nadzieję, że dojdzie do rewizji tej ustawy i wprowadzenie górnego kryterium dochodów doprowadzi do przerzucenia tych pieniędzy na pierwsze dziecko - mówił Duda.

Gość programu wyraził również zadowolenie z powodu wprowadzenia od stycznia 2017 roku płacy minimalnej w wys. 2 tys. zł brutto, zwłaszcza że, jak podkreślił, gdyby pracodawcy mieli taką możliwość, ustaliliby minimalną płacę na poziomie 500 zł.

Duda stwierdził, że co prawda PO podczas swoich rządów podniosła płacę minimalna o ponad 50 procent, ale związek musiał o to stoczyć wieloletni bój. Celem jest dojście poziomu płacy minimalnej po 50 procent średniego wynagrodzenia krajowego.

Szef związku przyznał, że w Radzie Dialogu Społecznego rozmowy na temat kompromisowego obniżenia wieku emerytalnego zostały przerwane, ponieważ nie udało się osiągnąć porozumienia ze stroną pracodawców. Jak powiedział Duda, pracodawcom zależy na utrzymaniu wprowadzonego już wieku 67 lat .

- My optujemy za tym porozumieniem, które podpisaliśmy z prezydentem Andrzejem Dudą, czyli mężczyźni 65, kobiety 60 i ewentualnie połączyć to z okresem składkowym - mówił Piotr Duda.

Obniżenie wieku emerytalnego zdaniem przewodniczącego jest konieczne w takich zawodach jak np. górnicy, które wymagają takiego wysiłku fizycznego, że nie powinien być uprawiany dłużej niż 25 lat.

Wprowadzenie projektu ustawy o podatku od marketów, zdaniem Dudy, ma już po zmianach "ręce i nogi".

- Pierwszy projekt był nieporozumieniem, bo faktycznie uderzał w polski handel - mówił Duda.

NSZZ "Solidarność" rusza wkrótce z zbiórką podpisów pod projektem ustawy zakazującej handlu w niedzielę. Zdaniem Dudy straszą nim, ci, którzy są mu przeciwni i mówiąc o całkowitym zakazie wprowadzają społeczeństwo w błąd.

- Zakaz handlu w niedzielę to nadużywany straszak. To ma być ograniczenie, a nie zakaz. W projekcie jest przewidzianych 12 albo 13 niedziel handlowych, są wybrane sklepy, na przykład w tych, które mają franczyzę, właściciele będą mogli stawać za ladą. Handel będzie dozwolony na stacjach benzynowych. To strasznie całkowitym zakazem handlu jest zupełnie niepotrzebne - zapewniał przewodniczący.

- Takie miejsca jak galerie handlowe powinny być w niedzielę czynne, bo tego dnia ludzie mają prawo iść do kina czy restauracji. Ale sklepy powinny być wówczas zamknięte - mówił Duda. Dodał, że gdy wywalczono 13 dni wolnych dla pracowników hipermarketów, również straszono zwolnieniami, tymczasem do niczego takiego nie doszło, a w sklepach tych pracowników wręcz brakuje.

Ze Stefanem Szczepłkiem, dziennikarzem działu sportowego „Rzeczpospolitej” rozmawialiśmy natomiast o meczach 1/8 finału Euro 2016, o sobotnim starciu Polaków ze Szwajcarią oraz o czwartkowym pojedynku z Portugalią.

Wskazywał, że zmieniły się zasady gry, bo w fazie grupowej można było zbierać punkty, również remisować, a w pucharowej, żeby przechodzić dalej, trzeba wygrywać.

Dziennikarz chwalił bramkarza reprezentacji Łukasza Fabiańskiego, który był bohaterem w meczu 1/8 finału ze Szwajcarią. - To bardzo cichy bohater. Skromny, młody człowiek. Jego kariera jest drogą cierpliwości. Zawsze był ktoś lepszy, a on czekał na swoją szansę – powiedział Szczepłek.

O tym, że mimo gry w eliminacjach do turnieju finałowego, Fabiański w pierwszym spotkaniu z Irlandią Północną usiadł na ławce rezerwowych. - Dziwiłem się takiej decyzji trenera, choć trener jest bliżej zawodników, ma większą wiedzę. Wydaje się, że to była nieludzka decyzja. W jakimś stopniu on nas wprowadził na turniej, a potem nie było go w drużynie – mówił gość programu.

O innym bohaterze spotkania ze Szwajcarią, który niedawno udzielił wywiadu „Rzeczpospolitej”. - Na naszych łamach ukazał się ostatnio wywiad z Błaszczykowskim i to był jedyny wywiad, którego udzielił – powiedział Szczepłek. Zdradził trochę „kuchni”. - „Widzę na konferencjach prasowych dziennikarzy, którzy nie byli mi życzliwi”, mówił mi Błaszczykowski, gdy rozmawialiśmy przez telefon.

O zaskakująco dobrych występach piłkarza Legii Michała Pazdana. - To jest miłe zaskoczenie, bo nie wierzyłem, że on może grać aż tak dobrze. To jest wielkość piłkarza, który ma 29 lat, jedzie na turniej życia i rozgrywa mecze życia – komentował Szczepłek.

Skrytykował natomiast postawę napastnika reprezentacji Arkadiusza Milika. - Jakby kij połknął, może gdyby był bardziej gibki, to miałby ze dwie bramki więcej.

Zdaniem Szczepłka selekcjoner Adam Nawałka wiedział co robi, gdy mimo słabnących piłkarzy w meczu ze Szwajcarią nie wprowadzał na boisko rezerwowych. - Myślę, że trener nie robił tych zmian z dwóch powodów. Liczył się z tym, że będzie dogrywka, a druga sprawa, że nie miał za bardzo na kogo zmieniać.

Ekspert bronił poprzedniego selekcjonera Franciszka Smudę, który prowadził reprezentację na turnieju w Polsce i na Ukrainie cztery lata temu. Mówił, że wówczas aż tylu naszych piłkarzy nie grało w tak dobrych klubach, jak obecnie, a także, że są oni teraz cztery lata starsi, tym samym bardziej doświadczeni. - Szef PZPN nie ma bezpośredniego przełożenia na wyniki. Na pewno wpływ ma też trener, Adam Nawałka potrafił się dogadać z piłkarzami – powiedział Szczepłek.

Mówił również o konsekwencji piłkarzy, ale szczególnie trenera. - Każdy mecz rozgrywamy bardzo dobrze pod względem taktycznym, konsekwentnie – oceniał ekspert.

Szczepłek mówił też, że żadna z drużyn nie zrobiła na nim do tej pory szczególnie dużego wrażenia, natomiast na tle konkurencji dobrze wypada reprezentacja Polski.

Dziennikarz sportowy nie chciał typować wyniku meczu ćwierćfinałowego pomiędzy Polską a Portugalią. - Różnie może być, ale więcej atutów ma Portugalia – powiedział.