Cimoszewicz wypowiedział się w "Faktach po faktach" o pracy komisji sprawiedliwości, która do 3 w nocy debatowała nad projektem ustawy o TK autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.

Według Cimoszewicza w przeszłości zdarzały się takie sytuacje, gdy Sejm obradował do późnych godzin nocnych, ale były to sytuacje wyjątkowe. Jego zdaniem, ustaw ustrojowych nie powinno się, a nawet nie wolno procedować w takim pośpiechu. Podkreślił, że podczas takiego trybu pracy ryzyko popełnienia błędu jest ogromne. Niepokojący jest też fakt - jak zaznaczył - że nie pozwala się na wypowiedzi przedstawicieli powołanych do tego organów państwowych, w tym przypadku KRS.

Cimoszewicz powiedział, że podczas obrad po raz kolejny przekroczone zostały "granice kultury osobistej i politycznej", oraz również po raz kolejny doszło do "wręcz chuligańskich zachowań jednej z członkiń komisji, znanej posłanki PiS".

- To są rzeczy niedopuszczalne, to powinno być powstrzymane, powinno być karane. To kompromituje parlamentaryzm - stwierdził Cimoszewicz.

Gość programu uznał, że pośpiech, jaki narzucił rząd nad pracami wokół Trybunału Konstytucyjnego, ma służyć przekonaniu m.in. prezydenta USA o tym, że "właśnie polski parlament przyjął regulację dotyczące Trybunału Konstytucyjnego".

Cimoszewicz jest zdania, że jest to jednak "niemądra taktyka". Być może doradcy prezydenta USA nie zdążą przygotować dla niego materiałów dotyczących sytuacji w Polsce po przyjęciu ustawy o TK, ale potem, gdy Obama dostanie opinię wskazującą na zastosowanie "sztuczek" - "Amerykanie mogą być rozeźleni  za wprowadzenie ich w błąd".

Więcej na TVN24.