Mężczyzna zaczął uciekać. Podczas blisko 60-kilometrowego pościgu pirat rozbił cztery radiowozy. Okazało się, że kierowca był pod wpływem alkoholu.

Po północy do radiowozu stojącego przy ul. Witkowskiej w Gnieźnie podjechała kobieta z informacją, że mijała srebrnego mercedesa, którego kierowca jej zdaniem może być pijany.

Policjanci podjechali we wskazane miejsce, gdzie zauważyli opisane auto. Jego kierowca widząc radiowóz, zaczął uciekać. Policjanci podjęli za nim pościg.

Kierowca mercedesa nie reagował na dawane mu sygnały świetlne i dźwiękowe tylko ruszył w kierunku Wrześni.

Podczas próby zatrzymania go po drodze staranował dwa radiowozy. Mercedes jechał dalej w kierunku Poznania.

Po drodze zajeżdżał drogę policjantom, dlatego ci postanowili zepchać radiowozami samochód pirata na tory tramwajowe, by uniemożliwić mu dalszą jazdę.

Przy zatrzymaniu mercedes uszkodził dwa kolejne radiowozy, ale ostatecznie zatrzymał się na torowisku przy ul. Warszawskiej.

- Kierowcą okazał się 35-letni mieszkaniec Inowrocławia. Badanie wykazało w jego organizmie 0,67 promila alkoholu – mówi Anna Osińska, z policji w Gnieźnie.

Kierowca mercedesa odpowie za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym i napaści na funkcjonariuszy. Może mu grozić nawet 10 lat więzienia.