Tuż po tym, jak prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o KRS, sędziowie apelowali do środowiska o bojkot wyborów do nowej KRS. Apele napisały cztery sędziowskie stowarzyszenia, Krajowa Rada Sądownictwa oraz zgromadzenia największych sądów w kraju.
Autorzy reformy Krajowej Rady Sądownictwa musieli chyba odetchnąć z ulgą, kiedy w poprzedni piątek okazało się, że niemal rzutem na taśmę do marszałka Sejmu zgłosiła się liczba kandydatów na nowych członków zmienionej Rady wystarczająca do tego, aby rozpocząć procedurę wyborczą – komentował Tomasz Pietryga.
Największa grupa respondentów, czyli 40 proc., uważa, że sędziowskie stowarzyszenia nie powinny były nawoływać do bojkotu wyborów do Krajowej Rady Sądownictwa. Co trzeci badany ma odmienne zdanie na ten temat.
- Częściej to respondenci o wykształceniu zasadniczym/zawodowym (51 proc.), twierdzą, że sędziowskie stowarzyszenia nie powinny były nawoływać do bojkotu wyborów do Krajowej Rady Sądownictwa. To podejście popierają także częściej osoby o dochodzie od 1001 do 2000 złotych (43 proc.) oraz badani mieszkający we wsi (44 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.
Według prawnika, prof. Marcina Matczaka z Uniwersytetu Warszawskiego, użycie nacechowanego negatywnie słowa „bojkot” może wpływać na niechęć do pozytywnej odpowiedzi. - Gdyby pytano o wzywanie do nieuczestniczenia w działaniu niekonstytucyjnej instytucji, odpowiedź byłaby pewnie inna. Bojkot kojarzy się z zachowaniem aspołecznym, a tego Polacy nie lubią. Duży odsetek osób niemających zdania świadczy o tym, że sprawy ustrojowe cały czas pozostają hermetyczne dla dużej części obywateli – kwituje prof. Matczak w rozmowie z serwisem rp.pl.