Do zdarzenia doszło wczoraj wieczorem. Mecenas Roman Giertych poinformował o zdarzeniu na Twitterze. 

"Ekipa TVP siedzi pod drzwiami kancelarii na schodach blokując przejście. Zostali poproszeni o opuszczenie korytarza, gdyż jest to miejsce prywatne. Odmówili. Jestem zmuszony poinformować Policję o naruszeniu miru domowego. Policja wynosiła Obywateli RP, niech się sprawdzą u mnie" - napisał.

Po chwili na profilu Giertycha pojawił się kolejny wpis: "Właśnie dzwonimy na Policję, aby usunęła okupantów z TVP. Prywatne domy nie należą jeszcze do PiS".

Po chwili na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji, osoby podające się za dziennikarzy Telewizji Polskiej zostały spisane, a Giertych złożył wniosek o ściganie naruszenia miru domowego.

Roman Giertych reprezentuje posła PO Stanisława Gawłowskiego. Prokuratura zamierza postawić politykowi zarzuty popełnienia pięciu przestępstw, w tym trzech o charakterze korupcyjnym. 

Zdaniem Giertycha "sprawa nadaje się tylko do umorzenia".

- Cała sprawa pozostawia gorzki niesmak z tego powodu, jak bardzo polskie służby, policja, służby specjalne, prokuratura są wykorzystywane przez rządzących polityków. Spadają sondaże, spada poparcie, trzeba było czymś to przykryć - dodał.