Waszyngton i Berlin ujawniły w środę treść porozumienia ws. Nord Stream 2, w którym wskazane są konsekwencje jakie może ponieść Rosja, jeśli Moskwa wykorzysta gazociąg do wywierania presji politycznej na Ukrainę i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polskę.

W odpowiedzi szefowie MSZ Polski i Ukrainy oświadczyli, że „oba państwa będą współpracować ze swoimi sojusznikami i partnerami, aby przeciwstawiać się NS2 do czasu wypracowania rozwiązań kryzysu bezpieczeństwa przezeń wywołanego, w celu zapewnienia wsparcia państwom aspirującym do członkostwa w zachodnich instytucjach demokratycznych oraz zredukowania zagrożenia dla pokoju i bezpieczeństwa energetycznego”. - Chcielibyśmy, aby oświadczenie USA i Niemiec (ws. Nord Stream 2) dotyczące bezpieczeństwa było bardziej zdecydowane - mówił szef MSZ Ukrainy.

Rura pod Bałtykiem jest ukończona w 98 proc. Zdaniem prof. Zbigniewa Lewickiego „Nord Stream 2 wcale nie jest dla nas niekorzystny, wręcz przeciwnie”. 

- W tej chwili otrzymujemy gaz rosyjski i Rosjanie mają nad rurociągiem jamalskim całkowitą kontrolę. Mogą go zamknąć, mogą przepuszczać gaz częściowo i mówić, że naprawiają rurociąg, poza tym w sporach Rosjan z Ukrainą też się z tym rurociągiem różne rzeczy dzieją. Po zainstalowaniu Nord Stream 2 będziemy otrzymywali gaz z Niemiec. Gdyby Gazprom chciał zrobić Polsce jakąś przykrość to nie będzie mógł, bo musi przesyłać gaz do Europy Zachodniej, no chyba, że chce wejść w konflikt z całą Europą - tłumaczył swój punkt widzenia amerykanista w rozmowie z „Polską Times”.

Zdaniem prof. Lewickiego „zwycięstwo Putina nas drażni”, ale „bezpieczeństwo dostaw będzie lepiej zagwarantowane, niż do tej pory”. - Straci oczywiście Ukraina i słusznie nas niepokoi jakie będą skutki funkcjonowania Nord Stream 2 dla Ukrainy, bo będzie możliwość odcinania dostaw gazu na Ukrainę przez Gazprom. Ukraina będzie słabsza, bo nie będzie miała Polski jako „współofiary” gospodarczej agresji Rosji - zaznaczył.

Prof. Lewicki zauważył, że Ukraina otrzymała ze strony Niemiec i UE „jedynie bardzo generalne obietnice, ale one nie są konkretne, nie są sformułowane w sposób, który dałby Ukrainie gwarancje dostaw gazu, albo przynajmniej gwarancje rekompensaty gospodarczej”. Amerykanista ocenił, że gdyby w Białym Domu nadal zasiadał Donald Trump, do porozumienia Niemiec z USA by nie doszło.