Marinova była dziennikarką i wydawcą w bułgarskiej telewizji TVN. Według policji na razie nie ma żadnych dowodów na to, że dziennikarka została zamordowana w związku ze swoją pracą.

Organizacje antykorupcyjne i europarlamentarzyści wzywają do szczegółowego śledztwa ws. śmierci dziennikarki.

Holenderska eurodeputowana Sophie in ’t Veld zauważa, że śmierć Marinowej to trzeci przypadek zamordowania dziennikarza w UE w ciągu ostatnich miesięcy. Wcześniej ofiarami morderstw padli dziennikarka z Malty Daphne Caruana Galizia (zabił ją wybuch bomby w październiku 2017 roku) i słowacki dziennikarz Jan Kuciak (zastrzelony wraz z narzeczoną w lutym).

Czytaj także:

70 tys. euro za zabójstwo Jana Kuciaka

Zabójstwo Jana Kuciaka: Podejrzani w areszcie

Strzały, które obudziły Słowację

W ostatnim materiale przed śmiercią Marinova informowała o śledztwie dotyczącym firm realizujących projekty infrastrukturalne współfinansowane ze środków UE. Według ustaleń zespołu dziennikarzy od 30 do 40 proc. środków przeznaczanych na te projekty jest traconych w wyniku korupcji.

Atanas Czobanow, redaktor portalu Bivol.bg, jednego z mediów, które prowadziły śledztwa ws. korupcji twierdzi, że Marinowa zamierzała teraz odwiedzić miejscowość Hitrino, gdzie pojawiły się wątpliwości co do finansowanej z budżetu inwestycji infrastrukturalnej.

- TVN jest jednym z niewielu bułgarskich mediów (chodzi o prasę, radio i telewizję - red.), które relacjonuje przebieg naszego śledztwa - powiedział Czobanow.