Reklama

Szwedzka odpowiedź już w Polsce

Krakowska prokuratura, prowadząca sprawę kradzieży napisu z Auschwitz ma już dane, o jakie poprosiła stronę szwedzką

Aktualizacja: 22.02.2010 14:54 Publikacja: 22.02.2010 10:34

Szwedzka odpowiedź już w Polsce

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Tamtejsze organa ścigania przesłuchały szwedzką dziennikarkę, która w grudniu rozmawiała z podejrzanym o zlecenie kradzieży Andersem Hoegstroemem. Potwierdzone zostały także dane drugiej z poszukiwanych w tym postępowaniu osób - pochodzącego z byłej Jugosławii mężczyzny, który dostarczył pięciu polskim uczestnikom kradzieży wykorzystany do niej samochód - powiedział "Rz" prokurator Piotr Kosmaty, prowadzący śledztwo.

Protokół przesłuchania dziennikarki jest już w Krakowie. To ona przekazała zleceniodawcy kradzieży numery telefoniczne do polskiej policji, do której ten zadzwonił.

Polscy prowadzący śledztwo nie prosili natomiast o przesłuchanie mężczyzny dostarczającego do Polski auto, bo wcześniej niezbędne jest przesłuchanie samego Andersa Hoegstroema. Dopiero wtedy prokurator stwierdzi, w jakim charakterze Vladimir Z. (jego danych prokuratura oficjalnie nie potwierdza) będzie składał zeznania - czy jako świadek, czy też jako podejrzany. Na razie trudno bowiem przesądzić, czy na pewno wiedział, do czego posłuży przekazane przez niego Polakom auto.

Tablicę z napisem "Arbeit macht frei" znad bramy obozu skradziono 18 grudnia 2009 roku. Napis odnaleziono kilkadziesiąt godzin później niedaleko Torunia. Przestępcy pocięli go na trzy części. O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków. Z ustaleń prokuratury wynika, że działali na zlecenie Hoegstroema. Decyzji w sprawie europejskiego nakazu aresztowania Szweda należy oczekiwać w ciągu około miesiąca od daty wydania dokumentu. Ten został zaś wydany przez krakowski sąd na początku lutego.

11 lutego szwedzka prokuratura poinformowała o zatrzymaniu Hoegstroema. Dzień później szwedzki sąd zadecydował, iż do czasu decyzji w sprawie jego wydania Polsce, zostanie on w areszcie.

Reklama
Reklama

Szwedzkie media podawały, że ich obywatel, zamieszany w sprawę kradzieży, to były neonazista, który chciał zdobyć sławę i pieniądze. W wywiadzie dla "Expressen" stwierdził, że był tylko pośrednikiem, a przekazując informacje policji, pomógł wręcz w odnalezieniu napisu. Policja nigdy tego nie potwierdziła, a osobom, które faktycznie przyczyniły się do wykrycia sprawców kradzieży wypłacono już nagrody.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama