[b][link=http://grafik.rp.pl/grafika2/450411]Zobacz dokument[/link][/b]

Jak ujawniliśmy w styczniu, obiekt otwarto w grudniu 2008 roku, choć wszystkie niezbędne pozwolenia były wydane dopiero pod koniec marca 2009 r.

Ujawniony przez nas dziś dokument miał zostać przesłany faksem przez Marcina Rosoła, asystenta byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, do Ryszarda Sobiesiaka.

Rosół zeznał przed komisją wyjaśniającą aferę hazardową, że w sprawie budowy wyciągu w Zieleńcu nie załatwiał niczego Sobiesiakowi. Według jego zeznań dokument potrzebny Sobiesiakowi wówczas (czyli 17 września 2008 r.) czekał do odbioru w resorcie środowiska. Rosół pośredniczył w przefaksowaniu biznesmenowi ministerialnej decyzji. Ale zaznaczył, że nawet nie znał jej treści. Posłom tłumaczył, że była to zwykła interwencja, jaką urzędnik podejmuje na wniosek obywatela.

Jednak z analizy materiałów CBA w sprawie Zieleńca, do której dotarła „Rz”, wynika coś zupełnie innego.

W podsłuchanej przez agentów rozmowie Rosół poinformował Sobiesiaka 17 września 2008 r., że „wysłał materiał i minister poprosił urzędników, żeby jak najszybciej wydali decyzję środowiskową”. W innej rozmowie przeprowadzonej 10 listopada 2008 r. mówił Sobiesiakowi: „My załatwiliśmy ci wycinkę, ale śniegu ci nie załatwimy”. [b]Jak Rosół tłumaczy ujawnione przez "Rz" materiały? [b][link=http://www.rp.pl/artykul/371375,438074_Co_zalatwial_Rosol.html" "target=_blank]Czytaj więcej[/link] [/b] [/b]