Przekazany Polakom w piątek na podstawie europejskiego nakazu aresztowania obywatel Szwecji składa obszerne wyjaśnienia. Przesłuchanie potrwa co najmniej do wtorku. Anders Hoegstroem usłyszał już zarzut nakłaniania dwóch Polaków do kradzieży napisu "Arbeit macht frei", będącego dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Aresztowany na 14 dni podejrzany składa wyjaśnienia w obecności znającego angielski obrońcy z urzędu i tłumacza. Jego zeznania będą weryfikowane - zapowiada krakowska prokuratura. Możliwa jest konfrontacja Szweda z uczestniczącymi w tej kradzieży Polakami. 35-letni Mats Anders Edwin Hoegstroem, bo tak brzmią jego wszystkie imiona i nazwisko, jest bezrobotnym nauczycielem wychowania fizycznego. W Szwecji był już karany za udział w demonstracji, podczas której doszlo do ataku na funkcjonariuszy policji. Z sześciu miesięcy pozbawienia wolności, na jakie wówczas go skazano, odsiedział cztery. Do kradzieży napisu doszło 18 grudnia 2009 roku. Odnaleziono go już 70 godzin później we wsi koło Torunia. Trzech z pięciu Polaków, którzy w tę kradzież są zamieszani, zostało już skazanych na kary więzienia. Poddali się im dobrowolnie.
W Szwecji Hoegstroem zaprzeczał zarzutom i oświadczył, że wręcz pomógł polskiej i szwedzkiej policji oraz Interpolowi odzyskać napis. Polska policja nigdy jednak tej wersji nie potwierdzała.