Reklama

Świadkowie koronni: jak kupić ludzi władzy

Badania skruszonych gangsterów. 85 procent twierdzi, że ich gang miał na usługach policjanta. Co trzeci, że spotkał skorumpowanych wyższych urzędników

Aktualizacja: 05.08.2009 13:26 Publikacja: 05.08.2009 05:59

Świadkowie koronni: jak kupić ludzi władzy

Foto: Fotorzepa, MW Michał Walczak

Badania, których wyniki poznała „Rzeczpospolita”, przeprowadził w tym roku były wiceszef MSWiA, kryminolog dr Zbigniew Rau. Wzięło w nich udział blisko dwie trzecie z prawie 100 skruszonych przestępców, którzy w zamian za darowanie kar obciążyli dawnych kompanów i są objęci programem ochrony świadka.

Koronni opowiadali, jak działała ich grupa przestępcza, kogo korumpowała, co przynosiło jej zyski oraz dlaczego wsypali dawnych kompanów.

Aż 85 procent ankietowanych twierdzi, że ich grupa miała na swoich usługach skorumpowanego policjanta. W podobnym badaniu, jakie Zbigniew Rau przeprowadził w 2001 roku, tak odpowiedziało jeszcze więcej, bo 96 procent koronnych.

– W pojęciu „policjant” mieści się ten z drogówki, dzielnicowy, ale i oficer Centralnego Biura Śledczego. Policjantów jest 100 tysięcy, a gangów blisko pół tysiąca. Nic dziwnego, że próbują przekupywać mundurowych – mówi Zbigniew Rau. – Ale spadek korupcji wśród policji jest wyraźny – ocenia.

Według świadków koronnych szefowie grup przestępczych mają wpływ na lokalny szczebel władzy: burmistrzów i wójtów. Blisko połowa oceniła go jako bardzo duży lub duży.

Reklama
Reklama

Na dalszych miejscach świadkowie wskazywali na łapówkarzy wśród celników i pracowników banków. Więcej niż co trzeci odpowiedział, że spotkał skorumpowanych przedstawicieli władzy: posłów, senatorów, wojewodów i ministrów.

Pierwsi świadkowie koronni pojawili się w Polsce w 1998 roku. Dotąd złożyli zeznania w blisko 3 tysiącach spraw, pogrążając bossów przestępczego podziemia. Sądy na ogół dawały im wiarę. Zeznania najbardziej znanego z nich – Jarosława S., ps. Masa, pozwoliły w 2001 roku rozbić potężny gang pruszkowski. Dzięki skruszonym byłym kurierom pod koniec lat dziewięćdziesiątych rozpracowano wielki gang przemytników kokainy z Kolumbii.

Dlaczego gangsterzy decydują się sypać szefów i kolegów? Ponad połowa twierdzi, że na drugą stronę barykady zaprowadziła ich chęć zerwania ze światem przestępczym i troska o rodzinę. Autor badania zauważa jednak, że żaden z koronnych nie zgłosił się na policję sam, a na współpracę szli dopiero po zatrzymaniu.

Koronni raczej nie boją się zemsty zdradzonych bossów. Najbardziej dokucza im niepewność, czy poradzą sobie w nowym życiu.

[ramka]Pro i Kontra:

[srodtytul]generał Adam Rapacki, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji:[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Instytucja świadka koronnego jest niezwykle przydatna w zwalczaniu zorganizowanej przestępczości. To właśnie dzięki skruszonym gangsterom udało się przerwać zmowę milczenia w kręgach przestępczych i wykryć sprawców najpoważniejszych przestępstw w Polsce.

[srodtytul]mecenas Andrzej Werniewicz, bronił kilku członków gangu pruszkowskiego:[/srodtytul]

Prokuratorzy często idą na łatwiznę i nie weryfikują informacji pochodzących od świadków koronnych. A oni przecież nie mówią bezinteresownie – w zamian za zeznania są bowiem bezkarni. Dlatego wszystko, co opowiadają, powinno być bardzo dokładnie sprawdzone.[/ramka]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Kraj
Czy cmentarz w Otwocku kryje masowy grób żołnierzy AK? Sensacyjny post prezydenta miasta
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama