Autentyczność notatki Agencji Wywiadu bada pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów stołeczna policja.
– Postępowanie dotyczy notatki z 14 kwietnia dotyczącej momentu katastrofy polskiego samolotu Tu-154 – powiedziała wczoraj rzeczniczka warszawskiej Prokuratury Okręgowej Monika Lewandowska. Zawiadomienie skierował do prokuratury gen. Maciej Hunia, szef AW.
„Rz” ujawniła w weekend, że wśród polityków krążył dokument opatrzony logo AW. Była to relacja z rozmowy, jaką rzekomo miał odbyć oficer polskiego wywiadu z Andriejem Mendierejem, wymienianym jako jeden z autorów filmu nagranego tuż po katastrofie Tu-154M. Według Rosjanina funkcjonariusze OMON biegali wokół wraku i strzelali, co wyglądało, jakby dobijali rannych.
Sam wygląd dokumentu budził poważne wątpliwości. Według prokurator Lewandowskiej gen. Hunia w swoim zawiadomieniu zwrócił uwagę na fakt, że nie spełniał wymogów graficznych i formalnych obowiązujących w agencji przy sporządzaniu tego typu notatek.
Podobnego zdania byli eksperci, z którymi rozmawiała „Rz”. Wskazywali na dziwne logo AW umieszczone na dokumencie oraz niespotykany w takich przypadkach rozdzielnik osób, które miały rzekomo otrzymać dokument – m.in. premier, prezydent, szef ABW.