Bieńkowska zdradziła dziś rano w TOK FM kulisy swojego wyboru na komisarza ds. rynku wewnętrznego, przemysłu i małych i średnich przedsiębiorstw. Jak zapewniła, jest zadowolona z teki, którą dostała, bo o nią właśnie zabiegała Polska.
- To bardzo przyjemne dla mnie wyzwanie. Wydaje mi się, że to, co się wczoraj sfinalizowało, to jedno z najlepszych dla nas rozwiązań. Chodziło nam właśnie o taki zakres kompetencji - powiedziała wicepremier.
Dała przy tym do zrozumienia, że jej wybór na komisarza może być korzystny dla polskich firm, które są obecnie przez obecne regulacje wspólnego rynku w niekorzystnej sytuacji względem ich zachodnich konkurentów.
- Ta teka to wszelkie regulacje dotyczące wspólnego rynku, bardzo ważna dla nas. Polskie firmy stają się coraz bardziej konkurencyjne i powinny mieć takie same prawa jak przedsiębiorstwa z innych krajów UE - stwierdziła.
Polityk PO ujawniła również, że dostała ofertę zostania wiceprzewodniczącą Komisji, ale ją odrzuciła.
- Protestowałam. Wolałam mieć dwie dyrekcje połączone. Wydawało mi się i wydaje, że przy równym traktowaniu wszystkich komisarzy wiceprzewodniczący może mieć problem z przebiciem się. Nawet z moim wściekłym charakterem - przyznała.
Zamiast niej, na stanowisko wiceprzewodniczącej szef KE Jean-Claude Juncker wybrał bułgarską komisarz Kristalinę Georgiewą.
Bieńkowska powiedziała, że zanim jednak odjedzie do Brukseli, w przyszłym tygodniu przedstawi plan nowego systemu poboru opłat na autostradach.
- Wahamy się między winietami a systemem elektronicznym. Najważniejszym wyzwaniem jest czas. Bo przyszły rok nie może wyglądać tak jak ten. Nie możemy co chwilę otwierać bramek, bo my z tych pieniędzy budujemy, naprawiamy, utrzymujemy drogi - powiedziała.