Magdalena Ogórek konsekwentnie od początku ogłoszenia swojego startu odmawiała wypowiedzi kolejnym mediom. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero kilka tygodni temu, gdy kandydatka udzieliła dwóch wywiadów lokalnym stacjom radiowym i telewizyjnym. Ale i wtedy, rozmowy były nagrywane wcześniej, a zadawane przez dziennikarzy pytania niezbyt trudne.

Przełom nastąpił w sobotę, Ogórek wystąpiła w najważniejszym i programie publicystycznym TVP Info "Dziś Wieczorem". W rozmowie z Krzysztofem Ziemcem mówiła o dotychczasowej kampanii, swoim programie, spotkaniach z wyborcami, sytuacji na Ukrainie, polityce historycznej, podejściu do euro i stosunku do dziennikarzy.

To właśnie od tej ostatniej kwestii rozpoczął dziennikarz TVP Info. Ogórek nie chciała się jednak odnosić do swojego milczenia, podkreślała jedynie, że to wyborcy są dla niej najważniejsci i próbowała kierować rozmowę na tematy dotyczące jej programu. - Odbyłam wiele bardzo serdecznych spotkań. Bardzo się cieszę że mój program – wolnościowy – odpowiada ich potrzebom - mówiła konsekwentnie.

I właśnie podczas głoszenia swoich propozycji, zwłaszcza zmian podatkowych, kandydatka wypadała najlepiej. Tłumaczyła, że obniżenie stawki podatki CIT oraz podniesienie kwoty wolnej od podatku może wydatnie przyczynić się do wzrostu gospodarczego i zmniejszenia szarej strefy. A to zniweluje ewentualne straty gospodarcze. Ogórek podkreślała także, że obecne przepisy podatkowe łamią konstytucje. Powód? Indywidualna interpretacka podatkowa. Problem w tym, że mało przekonująco potrafiła to wytłumaczyć. Zabrakło choćby argumentu, o równości wobec prawa.

Nasuwa się też pytanie, ile wspólnego ma program Ogórek z programem popierającej jej partii. Kandydatka w przeciwieństwie do SLD nie chce kończyć z nauczaniem religii w szkołach i - o czym już było - postuluje obniżki podatków. Jednak jak sama twierdzi, różnice między postulatami jej a SLD nie są żadnym problemem. -Mój program jest szerszy (niż SLD - red.), to jest ogromna odwaga przewodniczącego, że postawił na ten program. Absolutnie czuję poparcie - tłumaczyła. Kilkukrotnie podczas programu powtarzała też, że jest kandydatką niezależną, niezwiązaną z żadną partią, choć dziękowała za poparcie Sojuszu.

To może być duży problem dla Leszka Millera. Przez struktury partyjne będzie on rozliczany z wyniku Ogórek, co w przypadku jej porażki, może się dla obecnego szefa Sojuszu skończyć polityczną śmiercią. Jednocześnie, przy tak konsekwentnym odcinaniu się kandydatki od partii, trudno będzie mu przekonywać, że ewentualny jej sukces, będzie też sukcesem SLD.

Pierwszy telewizyjny występ Ogórek na żywo raczej jej nie zaszkodzi. Choć ewidentnie brakowało jej charyzmy i nie odpowiedziała (lub odpowiedziała obok) pytań, to jej plany i konsekwencja, z jaką je przedstawia, mogły jej zjednać przychylność widzów. Problem w tym, że wypowiedzi kandydatki brzmią jak wyuczona mantra, która nie daje żadnych gwarancji, na skuteczną realizację.