Tylko w pięciu z piętnastu gazet regionalnych (których pierwsze strony można obejrzeć na stronie press.pl) polski papież jest wyraźnie widoczny na czołówce. A w trzech nie ma o nim nawet najmniejszej wzmianki na pierwszej stronie. To mówi dużo o zmianach, które zaszły w społeczeństwie.
„Gazeta Wyborcza" prawie całą pierwszą stronę poświęciła na tekst redaktora naczelnego Adama Michnika „Wielki nieobecny". Katolicyzm JP2 był „syntezą najlepszych polskich tradycji". Papież „dokonał rzeczy niezwykłych. Przywrócił Polakom, i nie tylko Polakom, poczucie godności, obudził do wolności, wyzwolił nadzieję. Był kochany i podziwiany". A teraz – pisze Michnik - „niestety stał się elementem zbiorowej popkultury. (...) Upamiętniony w setkach pomników przestał być obecny w ważnych debatach. A przecież nie był to człowiek nieomylny. Dziesięć lat powinno wystarczyć, byśmy się nauczyli, wyzwoleni od szantażu moralnego, rozmawiać krytycznie o Janie Pawle II. Dopiero wtedy zrozumiemy, jak wiele mu zawdzięczamy".
W mojej gazecie o zmarłym dziesięć lat temu papieżowi jest kilka stron. Redaktor naczelny Bogusław Chrabota, pisze: „W istocie można mieć wrażenie, że zmieniliśmy żywego Karola Wojtyłę na obrazek z aureolą. Stał się odległym świętym z ołtarza. Rzekomo. Na szczęście rzekomo, bo przecież mamy dowody, że Jego dziedzictwo wciąż żyje. To z jednej strony odmienione oblicze Kościoła otwartego na świat i ludzie, wrażliwości społeczne i etniczne. Z drugiej strony to odmieniona Polska."
Jest też w „Rzeczpospolitej" rozmowa z metropolitą warszawskim. „Zbyt słabo wzięliśmy sobie do serca Jego słowa, które mówił jeszcze przed 1989 rokiem: Uważajcie, byście się nie pogubili, kiedy przyjdzie wolność i dobrobyt" - podkreśla kardynał Kazimierz Nycz.
„Rzeczpospolita" zaczęła cykl Rozmowy czwartkowe – od wywiadu z prezesem NBP pod tytułem „Bankom dopłacać nie będziemy". Marek Belka mówi, że z powodu umacniającego się dolara „ropa naftowa będzie droższa, ale za to nasz eksport do krajów Azji, Bliskiego Wschodu będzie bardziej konkurencyjny". Poza tym przewiduje, że „niskie stopy procentowe to sprawa na całe pokolenie". I te niskie stopy oznaczają, że „będziemy żyć w świecie niskiego wzrostu gospodarczego". Niezbyt pocieszająca to wizja.