To 69-letni lekarz ginekolog, który wciąż pracuje w zawodzie. Jest też myśliwym, któremu jednak odebrano pozwolenie na broń.

– A teraz odpowie za spowodowanie bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia innych osób oraz nielegalne posiadanie amunicji – mówi podinsp. Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji.

Przedszkole zostało ostrzelane w ubiegłym tygodniu w krakowskiej dzielnicy Nowa Huta. Wtedy pracownicy placówki zauważyli, że na elewacji budynku, oknach oraz godle przed wejściem są wyraźne przestrzeliny. W budynku znaleziono też metalowe śruty.

Dyrekcja placówki powiadomiła policję. Ta zaczęła szukać sprawcy. Funkcjonariusze zaczęli badać, kto mógł ostrzelać przedszkole, skąd mogły paść strzały.

Policyjna analiza doprowadziła mundurowych do mieszkania przy ulicy Dobrego Pasterza, gdzie mieszka lekarza ginekolog, któremu już wcześniej sąd odebrał uprawnienia myśliwskie.

W mieszkaniu mundurowi znaleźli pokaźny zapas ostrej amunicji, śruty do broni pneumatycznej, kuszę pneumatyczną oraz wiatrówkę.

Lekarz został zatrzymany. Usłyszał zarzuty spowodowania bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia innych osób, jak również nielegalnego posiadania ostrej amunicji.

– Przyznał się do ostrzelania przedszkola – mówi podinsp. Ciarka. Dlaczego to zrobił? Na razie nie wiadomo. – Potrzebne będą badania psychologiczne mężczyzny – mówi policjant.