Do zdarzenia doszło dziś rano w Zakopanem. Kobieta weszła do przedszkola z butlą gazową i atrapą broni. Od początku wykrzykiwała, że jest w trudnej sytuacji i nie otrzymuje od nikogo pomocy.

Personelowi zagroziła, że weźmie dzieci jako zakładników. Pracownicy placówki zadzwonili na policję. Funkcjonariusze, którzy podjęli interwencję, zauważyli, że posiadany przez kobietę pistolet nie jest prawdziwy. 51-latka została obezwładniona i przewieziona na komisariat, gdzie złoży wyjaśnienia.

Będąc w przedszkolu kobieta zadzwoniła do dziennikarza „Tygodnika Podhalańskiego". Przez słuchawkę przedstawiła mu swoją trudną sytuację. Powiedziała, że "od lat ktoś chce wyrządzić jej i jej rodzinie krzywdę. Że broni się, nawet wyjechała do Ameryki na jakiś czas ale teraz wróciła i musi wziąć sprawy w swoje ręce. W tym momencie usłyszałem w słuchawce krzyk. To był prawdopodobnie moment, w którym policja weszła do przedszkola" - relacjonuje dziennikarz.