W ten sposób Błaszczak w programie "Jeden na jeden" odniósł się do wypadku prezydenckiej limuzyny.
Szef MSWiA stwierdził, że komisja, która została powołana w BOR po wypadku ustaliła, że to poprzedni szef Biura Ochrony Rządu, gen Marian Janicki, zatwierdził procedury, które wydłużyły okres użytkowania opon w samochodach dla VIP-ów. Jego zdaniem, procedury te narażały bezpieczeństwo głowy państwa.
Błaszczak, pytany o dobór limuzyn do warunków podróży orzekł, że "nie jest specjalistą od limuzyn, sorry", ale ma zaufanie do obecnego szefa BOR płk. Andrzeja Pawlikowskiego i jego specjalistów.
Minister powiedział również, że w związku z naprawianiem błędów poprzedników przed szefem BOR jest obecnie dużo pracy.
- Dużo pracy przed panem pułkownikiem, przed nami. To trzeba naprawić. Nie ma zgody na dziadostwo - mówił Błaszczak. Dodał też, że już w styczniu ogłoszony został przetarg na zakup nowych limuzyn.
Szef MSWiA był również pytany o werdykt TK. Jego zdaniem, nie jest on orzeczeniem, a jedynie "opinią części sędziów Trybunału".
- Wniosek z konstytucji jest taki i sam się nasuwa: prezes Rzepliński i Trybunał Konstytucyjny łamią prawo - oświadczył Błaszczak. Obecność na rozprawie dwóch sędziów wybranych przez PiS tłumaczył tym, że chcieli oni zamanifestować, iż pozostali sędziowie łamią prawo i zgłosić zdanie odrębne.