Do dramatycznych wydarzeń doszło w sobotę wieczorem w wieżowcu przy przy ul. Chalotty w Rybniku.
Policjanci dostali zgłoszenie o nożowniku, który biegał tam po klatce schodowej. - Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, usłyszeli krzyczącego mężczyznę. Na klatce były widoczne ślady krwi - opowiada st.sierż. Anna Karkoszka z rybnickiej komendy.
Mundurowi zauważyli zakrwawioną młodą kobietę oraz mężczyznę, który miał obrażenia szyi. Funkcjonariusze ruszyli z pomocą dla obojga. Wezwali pogotowie.
Karetka zabrała do szpitala ranna kobietę i również poszkodowane trzyletnie dziecko. Mężczyzna już nie żył. – Lekarz potwierdził jego zgon – mówi st.sierż. Karkoszka.
Okazało się, że mężczyzna najpierw zaatakował żonę nożem, gdy ta wracała z synkiem ze spaceru. Towarzyszył jej znajomy.
Nożownik ranił też dziecko, a gdy na miejsce przyjechała policja, zadał sobie cios w szyję. Okazał się on śmiertelny.
Okoliczności całego zdarzenia bada miejscowa policja pod nadzorem prokuratury. Na razie mundurowi nie chcą mówić o motywach działania 33-latka.
Sąsiedzi uważają, że mógł być zazdrosny o żonę, dlatego ją zaatakował. - Znałam go wiele lat. To był superfacet, ale od jakiegoś czasu coś się działo u tej pary. Może był chory? Nie wiem. Pewnie to ustali prokuratura – mówił lokalnym mediom jeden z sąsiadów.