Przed szczytem NATO w Londynie przedstawiciel administracji tureckiej podkreślił w rozmowie z Reutersem, że "nie ma czegoś takiego jak szantaż Turcji, takie określenie jest nieakceptowalne".
- NATO jest instytucją, w której Turcja ma pełne prawo weta, politycznie i wojskowo, obowiązują tu procedury - dodał rozmówca Reutersa.
Ankara wyjaśniała, że impas ws. planów obronnych to wina USA, które wycofały poparcie dla planu obrony Turcji.
Turcja przeprowadziła w północnej Syrii ofensywę, która była wymierzona w Kurdów z Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG), sojuszników USA w walce z Daesh. Turcy wyparli Kurdów z szerokiego na 30 km pasa przy granicy Turcji i Syrii tworząc tam strefę bezpieczeństwa, do której Ankara ma chcieć przenieść nawet 2 mln syryjskich uchodźców przebywających obecnie w Turcji.
Działania Turcji w Syrii spotkały się z ostrym sprzeciwem m.in. Francji.