400 lat temu, 15 grudnia 1612 roku, niemiecki astronom Simon Marius sporządził pierwszy opis Galaktyki Andromedy. Tekst z archiwum "Rzeczpospolitej"
Przyczyną tego kataklizmu są siły grawitacji, którymi powiązane są obie galaktyki. Na prognozę katastrofy pozwoliły siedmioletnie obserwacje orbitalnego Kosmicznego Teleskopu Hubble'a.
Na podstawie danych naukowcy – wykorzystując najmocniejsze komputery – sporządzili symulację.
Choć to wielkie zderzenie doprowadzi do przesunięcia Słońca w inny region Galaktyki, układ planetarny nie powinien się rozsypać.
– Dzisiaj galaktyka Andromedy jawi się nam na niebie jako niewielki rozmyty obiekt. Po raz pierwszy została zaobserwowana już przez starożytnych astronomów – powiedział Roeland van der Marel, główny badacz ze Space Telescope Science Institute (STScI) w Baltimore. – Niewiele rzeczy fascynuje ludzi tak, jak przewidywanie naszego kosmicznego przeznaczenia i przyszłych losów. Fakt, że możemy przewidzieć, jak ten – wydawałoby się – mały obiekt pochłonie Układ Słoneczny, jest naprawdę niezwykle fascynujący.
Od dawna wiadomo, że obie galaktyki zbliżają się do siebie. Choć dziś dzieli je 2,5 miliona lat świetlnych, pędzą na siebie z prędkością 400 tys. km na godzinę.
– Po prawie 100 latach spekulacji na temat przyszłego losu Andromedy i Drogi Mlecznej mamy w końcu jasny obraz tego, jak będą wyglądały te wydarzenia w ciągu najbliższych miliardów lat – powiedział Sangmo Tohny Son z STScI.
Symulacje komputerowe pokazują, że w ciągu 2 miliardów lat po zderzeniu obie galaktyki zleją się w jedną galaktykę eliptyczną, podobną do powszechnie spotykanych we wszechświecie. Chociaż galaktyki przeorają jedna drugą, gwiazdy wewnątrz każdej z nich są tak daleko od siebie, że nie będą kolidować z innymi gwiazdami.
Zostaną wyrzucone na nowe orbity wokół powstającego centrum galaktycznego. Nasz Układ Słoneczny znajdzie się prawdopodobnie znacznie dalej od jądra tego nowego tworu, niż jest dzisiaj.
– Najgorszy scenariusz przewiduje, że galaktyka Andromedy uderza w czoło Drogi Mlecznej – powiedziała Gurtina Besla z Columbia University w Nowym Jorku. – Populacje gwiazd obu galaktyk są poturbowane, a Droga Mleczna traci kształt spłaszczonego naleśnika.