Sonda kosmiczna Voyager 2, która w 1986 roku wykonała zdjęcia Urana, dostarczyła naukowcom pierwszego, i jak dotąd jedynego, bliskiego spojrzenia na tę planetę. Wraz z nim pojawiły się nowe pytania, na które badacze kosmosu nie umieli znaleźć odpowiedzi. Aż do teraz. Okazuje się, że panująca w czasie misji pogoda kosmiczna mogła zupełnie zniekształcić rzeczywisty obraz planety.
Co wiadomo o Uranie?
Uran to siódma planeta od Słońca, trzecia pod względem wielkości w Układzie Słonecznym. Ma najzimniejszą wśród nich atmosferę - minimalna temperatura wynosi tu -224 stopnie Celsjusza. Przez astronomów zaliczana jest do „lodowych olbrzymów". Jej atmosfera składa się głównie z wodoru i helu. We wnętrzu znajduje się skaliste jądro pokryte lodową powłoką. Planeta posiada liczne pierścienie i księżyce. Tym, co wyróżnia Uran wśród innych planet Układu Słonecznego, jest też jego nietypowe nachylenie.
Czytaj więcej
10 lat temu na Półwyspie Jamalskim na Syberii natrafiono na tajemniczy krater. Był otoczony ogromnymi bryłami gleby i lodu, co świadczyło o tym, że...
Uran można obserwować z Ziemi przy pomocy teleskopu. Wielu informacji na jego temat dostarczyła misja sondy NASA Voyager 2, która w 1986 roku wykonała zdjęcia planety i jej księżyców. Dokonane przez nią pomiary Urana i jego naturalnych satelitów wykazały, że są one nieaktywne, w przeciwieństwie do innych planet i księżyców w Układzie Słonecznym. Pole magnetyczne planet zatrzymuje gazy i inną wydobywającą się z nich materię, która może pochodzić z oceanów lub aktywności geologicznej. W przypadku Urana było ono nietypowo zniekształcone. Sonda nie wykryła nic, co mogłoby świadczyć o aktywności planety i jej pięciu największych księżyców.
Kosmiczny zbieg okoliczności
Po
latach naukowcy z NASA doszli jednak do innych wniosków. Jak
poinformowali, nowa analiza pokazuje, że podczas misji miał miejsce
„kosmiczny zbieg okoliczności". Wizyta Voyagera 2 w
pobliżu Urana zbiegła się w czasie z potężnym wiatrem słonecznym, który
uderzył w jego magnetosferę, powodując jej ściśnięcie i wypchnięcie materii z układu.
„Gdyby Voyager 2 dotarł do Urana zaledwie kilka dni wcześniej, zaobserwowałby zupełnie inną magnetosferę. Sonda zaobserwowała Urana w warunkach, które występują tylko w około 4 proc. przypadków" - mówi Jamie Jasinski z Laboratorium Napędu Odrzutowego NASA, główny autor pracy opublikowanej w czasopiśmie „Nature Astronomy".
Czytaj więcej
Już wkrótce przed nami wyjątkowa pełnia, w czasie której będzie można zobaczyć ostatni w tym roku superksiężyc zwany Księżycem Bobrów lub Mroźnym K...
Co oznacza odkrycie naukowców?
Według autorów nowa analiza może dowodzić, że Uran i jego pięć największych księżyców nie muszą być martwymi światami. Mogą posiadać oceany, a księżyce mogą być geologicznie aktywne i zdolne do podtrzymania życia.
- Wyniki te sugerują, że układ Urana może być znacznie bardziej ekscytujący niż wcześniej sądzono. Księżyce, które mogą mieć warunki niezbędne do życia, mogą mieć oceany pod powierzchnią, w których roi się od ryb! - komentuje w rozmowie z BBC News dr William Dunn z University College London.
Pod wrażeniem nowych ustaleń jest również Linda Spilker, która pracowała nad programem Voyager w 1986 roku. - Wyniki są fascynujące i jestem naprawdę podekscytowana, widząc, że w systemie Urana istnieje potencjał dla życia - skomentowała.
NASA planuje wysłanie za 10 lat nowej misji kosmicznej, która pozwoli lepiej przyjrzeć się Uranowi. Sonda Uranus ma dotrzeć do celu w 2045 roku. Naukowcy mają nadzieję dowiedzieć się, czy księżyce Urana rzeczywiście mogą stwarzać szanse na pojawienie się tam życia.