W oświadczeniu firma za wybuch obwinia "anomalię", która doprowadziła do zniszczenia rakiety. SpaceX zapewnia, że w wyniku eksplozji nikt nie został ranny.
NASA informuje, że SpaceX prowadził na terenie Kennedy Space Center test rakiety, która w ten weekend miała zostać wystrzelona na satelitę.
Rzecznik wojskowej bazy lotniczej na przylądku Canaveral powiedział, że do "znacznej" eksplozji doszło tuż po godzinie 9 czasu lokalnego (15 czasu polskiego) w wynajętym przez SpaceX kompleksie startowym numer 40.
Na zdjęciach oraz filmie z miejsca wybuchu widać gęstą smugę dymu unoszącą się nad kompleksem.
Siła eksplozji była na tyle duża, że wstrząsnęła budynkami znajdującymi się w promieniu najbliższych kilometrów.
Firma SpaceX testowała w centrum rakietę Falcon-9, która miała dostarczyć zapasy na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS).