Nuncjatura apostolska poinformowała, że "na podstawie przepisów Kodeksu Prawa Kanonicznego i motu proprio Papieża Franciszka Vos estis lux mundi" Watykan przeprowadził postępowanie dotyczące obu arcybiskupów "dotyczące sygnalizowanych zaniedbań (...) w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich, oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem archidiecezją".

Jak czytamy następnie w wyniku dochodzenia podjęto decyzję iż abp Sławoj Leszek Głódź musi zamieszkać poza archidiecezją gdańską; ma zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub spotkaniach świeckich na terenie archidiecezji gdańskiej; musi też wpłacić z osobistych funduszy odpowiedniej sumy na rzecz „Fundacji św. Józefa”, z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom nadużyć.

Z kolei w stosunku do bp. Edwarda Janiaka Watykan podjął decyzję o nakazie zamieszkania poza diecezją kaliską; zakazie uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub spotkaniach świeckich na terenie diecezji kaliskiej oraz nakaz wpłaty z osobistych funduszy odpowiedniej sumy na rzecz „Fundacji św. Józefa”, z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom nadużyć.

O wszczęcie postępowania wyjaśniającego wobec biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka prosił Watykan w połowie 2020 roku prymas Polski abp Wojciech Polak w związku z  informacjami jakie znalazły się w filmie Tomasza Sekielskiego „Zabawa w chowanego”.

Zaprezentowane w filmie dowody wskazywały na to, że biskup Edward Janiak co najmniej od 2016 roku wiedział o tym, że podlegający mu ks. Arkadiusz Hajdasz dopuszczał się molestowania nieletnich, ale nic z tą wiedzą nie zrobił. Mimo, że kościelne przepisy nakazują wszczęcie postępowania, odsunięcie księdza od pracy, itp., biskup takich działań nie podjął. 

Z kolei abp Głódź, były arcybiskup Gdańska, został w 2019 roku oskarżony o ukrywanie przypadków wykorzystywania seksualnego. Chodzi o brak podjęcia działań w sprawie zgwałcenia 17-latki przez księdza. Duchowny, który miał dopuścić się przestępstwa, latami pracował na innych parafiach.

O wszczęciu śledztwa ws. byłego arcybiskupa Gdańska poinformowano w listopadzie.