- W Ukrainie płyną rzeki krwi i łez. To nie jest tylko operacja wojskowa, ale wojna, która sieje śmierć, zniszczenie i biedę - powiedział papież na Placu Świętego Piotra.

Były to najostrzejsze słowa papieża na temat przemocy, choć, jak to miało miejsce w czasie całego konfliktu, nie potępił on bezpośrednio Rosji.

Powtórzył natomiast swój apel o pokój, utworzenie korytarzy humanitarnych i powrót do negocjacji.

Czytaj więcej

Patriarcha Moskwy w kazaniu broni wojny Putina. Mówi też o "paradach gejów"

- W tym umęczonym kraju z godziny na godzinę rośnie potrzeba pomocy humanitarnej - powiedział papież. - Wojna jest szaleństwem, proszę przestańcie - dodał.

Dzień po tym, jak Rosja rozpoczęła inwazję, Franciszek udał się osobiście do ambasady rosyjskiej, aby przekazać swoje obawy - co było bezprecedensowym odstępstwem od zwykłego protokołu dyplomatycznego. 

Rosja twierdzi, że jej operacja wojskowa nie ma na celu okupacji terytorium, lecz zniszczenie potencjału militarnego Ukrainy i schwytanie tych, których uważa za niebezpiecznych nacjonalistycznych przywódców.